Alumina, podstawowy surowiec do produkcji aluminium, może stanieć do końca roku nawet o 15 proc., gdyż po wzroście produkcji w Chinach jej podaż na światowym rynku przewyższa zużycie. Australijski bank inwestycyjny Macquarie prognozuje, że pod koniec roku cena tony aluminy może ukształtować się na poziomie 500 USD. Obecnie cena ta z natychmiastową dostawą wynosi ok. 580 USD.

31 marca ustanowiła rekord na poziomie 627,5 USD.

W ub.r. alumina zdrożała o 44 proc., co gwałtownie zwiększyło koszty chińskich hut aluminium, w dużej mierze uzależnionych od importowanego surowca. Pod koniec roku zdecydowano o zamknięciu kilkunastu takich zakładów wykazujących największą nierentowność. Chińskie władze nalegały na spółki wydobywcze, by zwiększyły wydobycie boksytów i zapewniły pokrycie potrzeb przemysłu w tej dziedzinie. Apele poskutkowały i w I kwartale produkcja aluminy w Chinach wzrosła do 2,59 mln ton z 2,14 mln ton w poprzednich trzech miesiącach. Analitycy Macquarie Bank uważają, że na światowym rynku aluminy w I kw. była już nadwyżka rzędu

200 tys. ton. Przez minione cztery lata rynek ten charakteryzował deficyt, co skutkowało nieustannym wzrostem cen aluminium.

Wczoraj po południu za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono Londyńskiej Giełdzie Metali 2790 USD, o 6 USD mniej niż na piątkowym zamknięciu. W poniedziałek LME była nieczynna. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2870 USD za tonę.