Choć Henry M. Paulson Jr., dyrektor generalny Goldmana Sachsa Group, ma za sobą okres służby w administracji publicznej (w latach 70. pracował w Białym Domu), jego nominacja na stanowisko nowego sekretarza skarbu USA była zaskoczeniem. Prezydent wybrał osobę spoza głównego kręgu faworytów, wśród których najpoważniejszym kandydatem miał być były sekretarz handlu i przyjaciel prezydenta Donald L. Evans.
60-letni szef Goldmana Sachsa jest od 32 lat związany ze swoim bankiem inwestycyjnym i trudno było przypuszczać, że zgodzi się na przejście do administracji, tym bardziej że jeszcze niedawno zaprzeczał takim spekulacjom. Z pewnością motywacją nie były tu pieniądze. Jako sekretarz skarbu Paulson zarabiać będzie 170 tysięcy dolarów rocznie, tyle ile zarabia w jego firmie bankier inwestycyjny z niewielkim stażem. Tymczasem w ub.r. szef Goldmana Sachsa zarobił 38 mln USD. Nie wchodzi także w grę chęć ucieczki przed kłopotami we własnej firmie. Pod rządami Paulsona Goldman Sachs kwitnie, specjalizując się przede wszystkim w inwestycjach w papiery dłużne i surowce.
Według "Wall Street Journal", Paulson, którego długo przekonywano do powrotu do administracji publicznej, ma zostać włączony do wewnętrznego kręgu najbliższych doradców prezydenta, do którego należą m.in. wiceprezydent, sekretarze stanu i obrony oraz przewodniczący Rady Doradców Ekonomicznych Allan Hubbard. Jeśli przecieki okażą się prawdziwe, rola sekretarza skarbu w gabinecie Busha znacznie wzrośnie. Biały Dom liczy także, że polepszy się wizerunek obecnej administracji oraz poprawi sytuacja na rynkach finansowych. Wall Street zaniepokojona jest perspektywą wzrostu inflacji i polityką nowego prezesa Rezerwy Federalnej Bena Bernanke. Jeśli dodamy do tego słabnącą pozycję dolara na światowych rynkach i negatywny wpływ kończącego się boomu w sektorze nieruchomości, można powiedzieć, że nad gospodarką USA mogą się zacząć zbierać czarne chmury.
Paulson dał siź poznać jako zwolennik dyscypliny budżetowej, zmniejszania deficytu handlowego oraz działań na rzecz ochrony środowiska. Doskonale zna też problemy globalnej gospodarki, a podczas pierwszego wystąpienia mówił nawet o współzależności dzisiejszych systemów finansowych. Jako szef Goldmana Sachsa ponad 60 razy podróżował do Chin. Nie wiadomo jednak, czy i w jaki sposób Paulson będzie aktywnie wspierać słabnącego dolara.
Nowy Jork