Na rynek długu znów wróciła nuda. Wczoraj notowania obligacji rozpoczęły się nieco poniżej środowego zamknięcia. Stało się tak za sprawą niemieckich bundów, które już na otwarciu handlowane były wyraźnie niżej. Tam także panował iście wakacyjny spokój. Dopiero późne południe przyniosło nam lekki wzrost na rynkach bazowych. Dzięki temu zyskały również ceny naszych obligacji, choć i tak odbyło się to prawie bez handlu. Na zakończenie sesji dochodowość obligacji dwuletnich OK0808 wyniosła 4,49 proc., pięcioletnich PS0511 5,06 proc. zaś dziesięcioletnich DS1015 5,34 proc. Cały czas uważam, że obecny poziom rentowności papierów skarbowych jest dość atrakcyjny do zakupów. Mimo że rynek wycenia podwyżki stóp już w ciągu najbliższego roku, są one mało prawdopodobne. RPP w swym środowym komentarzu była bardzo wstrzemięźliwa i wydaje się nie martwić możliwością wzrostu inflacji. W sumie jest przecież cały czas mocno poniżej celu. Dlaczego więc miałaby podnosić stopy? Dziś głównym wydarzeniem będzie publikacja danych z amerykańskiego rynku pracy. Jak zwykle można się spodziewać niespodzianki, a co za tym idzie dużych zmian na rynkach bazowych. To one wskażą nam zapewne kierunek na weekend.