W niezłych nastrojach przebiegł początek pierwszej sesji czerwca na Wall Street. Indeksy wspięły się w reakcji na raport o spowolnieniu wzrostu kosztów płac. To optymistyczna wiadomość, bo wskazuje, że inflacja najprawdopodobniej pozostanie pod kontrolą i Fed nie będzie musiał zaostrzać zbyt mocno polityki monetarnej. Koszty pracy w amerykańskiej gospodarce w pierwszym kwartale wzrosły o 1,6 proc., czyli mniej niż 1,8 proc. oczekiwane przez ekonomistów.

Notowaniom spółek z branży handlowej pomogły dane o sprzedaży detalicznej, która wzrosła w maju o 4,2 proc., bardziej od 3,5 proc. prognozowanych wcześniej. Dlatego pięły się wczoraj kursy akcji takich firm, jak J. C. Penney (o ponad 3 proc.) czy Limited Brands (o 1,5 proc.). Lekko obsunęły się jednak notowania branżowego giganta Wal-Marta, który poinformował, że w tym miesiącu sprzedaż może rosnąć wolniej.

Traciły firmy naftowe i surowcowe, po tym jak o blisko 2 proc. spadły ceny ropy naftowej i obniżyły się notowania innych surowców.

Indeksy giełd w Stanach po dwóch godzinach sesji rosły po ponad 0,5 proc. Na największych giełdach Europy Zachodniej przez większość dnia przeważały spadki, jednak na finiszu sesji nastąpiło odbicie i indeksy zakończyły ją na lekkim plusie (0,3-0,5 proc.). Przecenę zaliczyły jednak m.in. spółki użyteczności publicznej, surowcowe. W trakcie dnia do wyprzedaży akcji mogło skłonić podniesienie prognoz wzrostu gospodarczego dla strefy euro przez Komisję Europejską, które jest kolejnym sygnałem dla Europejskiego Banku Centralnego, by podwyższył stopy na posiedzeniu w najbliższy czwartek. Papiery niemieckiego koncernu E. ON spadały nawet o ponad 2 proc., a British Energy Group o ponad 1,5 proc. Spółki użyteczności publicznej, kupowane najczęściej dla dywidendy, przy wyższych stopach mogą stracić atrakcyjność na rzecz obligacji. Wyższe koszty kredytu uderzą też w firmy motoryzacyjne, dlatego wczoraj nie cieszyły się popytem m.in.papiery BMW i Renault.