Górnicy domagają się 180 mln złotych z zysków uzyskanych w 2005 roku przez spółki węglowe. Lekarze też czekają na podwyżki. Premier Kazimierz Marcinkiewicz obiecał im 800 mln już w tym roku. Minister Zyta Gilowska mówi, że od stycznia 2007 r. w budżecie znajdzie się dla nich co najmniej 4 mld zł. Nauczyciele liczą w przyszłym roku na pensje wyższe co najmniej o 5 proc. - tyle zapowiedział minister Roman Giertych. Emeryci również mogą dostać wyższe świadczenia. Ministerstwo Pracy przygotowało projekt ustawy waloryzującej emerytury i renty. Jeśli ta propozycja wejdzie w życie, w przyszłym roku z budżetu popłynie do nich prawie 5 mld zł.
Zabrać prywatnym,
oddać państwowym
Podsumowując, podwyżki w samej budżetówce mogą wynieść w przyszłym roku ponad 10 mld zł. Czy będzie to napędzać krajowy popyt? - Impuls popytowy związany z podwyżkami wynagrodzeń w sferze budżetowej jest w tej chwili trudny do oszacowania - mówi Piotr Bujak, ekonomista Banku Zachodniego WBK. - Wydaje się, że dzięki nim konsumpcja mogłaby rosnąć w tempie wyższym o ok. 0,5 proc. przez jeden, dwa kwartały. Ten impuls byłby krótkotrwały, bo szybko pojawiłyby się negatywne efekty. Za podwyżki w budżetówce ktoś musiałby przecież zapłacić - zauważa.
Ucierpi gospodarka