Rząd przyjął rekomendację Ministerstwa Transportu, aby autostradę A1 między Grudziądzem a Toruniem budowało państwo. Do lipca 2007 r. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przygotuje projekt 62-km odcinka i przeprowadzi przetarg na wykonawcę. Inwestycja ma się zakończyć w 2010 r., wtedy też ogłoszony ma być drugi przetarg - na utrzymanie autostrady i pobór myta. Prace sfinansowane zostaną m.in. z kredytu Europejskiego Banku Inwestycyjnego.
Decyzja rządu oznacza odsunięcie od inwestycji na tym odcinku konsorcjum Gdańsk Transport Company, którego obecnymi udziałowcami są Skanska, Laing Roads, NDI i Intertoll. Dziewięć lat temu GTC zdobyło koncesję na budowź i eksploatację A1 z Gdańska do Torunia aż do 2039 r. Teraz spółka realizować będzie tylko pierwszy odcinek - 90 km z Gdańska do Grudziądza (trwają już na nim prace).
Powód wykluczenia? Rządowi nie spodobały się wysokie koszty budowy A1 między Grudziądzem a Toruniem - 5,6 mln euro za km, nie wliczając w to nakładów na budowę mostów na Wiśle i Drwęcy. MT twierdzi, że zdoła wybudować drogę za 5,1 mln euro za kilometr. Nie jest jeszcze znane odszkodowanie, jakie trzeba będzie zapłacić spółce za wymówienie koncesji. Negocjacje w tej sprawie odbędą się w przyszłym tygodniu. Wcześniejsze szacunki mówiły o 10 mln euro.
Coraz bliżej także do podobnej decyzji w przypadku koncesyjnych odcinków A2, której budowniczym i zarządcą jest Autostrada Wielkopolska. Rząd nie może się doczekać rozpoczęcia ostatniego etapu inwestycji między Nowym Tomyślem a granicą z Niemcami w Świecku (105 km). AW chce jednak zmienić decyzję lokalizacyjną, aby projekt był tańszy. - Trudno będzie zgodzić się na takie zmiany, gdyż oznaczają konieczność dodatkowych uzgodnień i mogą opóźnić inwestycję o 2 lata - mówi Tadeusz Jastrzębski, wiceszef GDDKiA.