Reklama

Czechy coraz dalej od strefy euro

W programach największych czeskich partii są zapowiedzi, których realizacja zwiększy deficyt budżetowy państwa

Publikacja: 03.06.2006 08:37

Przyjęcie euro przez Czechy w 2010 r. jest coraz bardziej zagrożone, i to bez względu na to, która partia wygra odbywające się tam wczoraj i dzisiaj wybory parlamentarne. Zarząd banku centralnego w minionym tygodniu wyraźnie ostrzegł, że Czechy nie zdołają w planowanym terminie wypełnić kryteriów dopuszczających do strefy euro, jeśli rząd nie podejmie energicznych kroków w celu ograniczenia wydatków. Paradoks polega na tym, że do niedawna, na cztery lata przed planowanym przyjęciem wspólnej waluty, Czechy spełniały wszystkie warunki zawarte w traktacie z Maastricht. Na krótko przed wyborami parlament uchwalił jednak nowe zasiłki socjalne, a prawie wszystkie partie obiecywały w czasie kampanii zwiększenie wydatków budżetowych na te cele.

Stopy pójdą w górę

W tej sytuacji bank centralny uznał za konieczne wystosowanie ostrzeżenia, że bez zasadniczej zmiany w obecnej tendencji Czechy nie sprostają kryteriom pozwalającym przyjąć wspólną walutę.

Jednym z nich jest utrzymywanie deficytu budżetowego poniżej poziomu 3 proc. produktu krajowego brutto. W ub.r. w Czechach wskaźnik ten wynosił 2,6 proc., ale już w tym, w wyniku przedwyborczych decyzji, wzrośnie do 3,8 proc. Bank centralny od 7 miesięcy utrzymuje stopę procentową w Czechach na poziomie 2 proc., najniższym w Unii Europejskiej. Przede wszystkim dlatego, że głównym czynnikiem wzrostu gospodarczego jest eksport, a nie wydatki gospodarstw domowych, a na poziom inflacji największy wpływ mają ceny regulowane. Nie wyklucza się jednak, że jeszcze w tym roku stopy w Czechach pójdą w górę, bo zaostrzana jest polityka pieniężna na wszystkich najważniejszych rynkach, a na wewnętrznym obserwowane już jest ożywienie popytu.

Dzieje się tak między innymi dlatego, że dzięki przedwyborczej hojności polityków, czescy konsumenci mają coraz więcej pieniędzy. Na wiosnę obniżono podatki dochodowe dla najmniej i średnio zarabiających, aby zmniejszyć atrakcyjność hasła największej partii opozycyjnej ODS, obiecującej wprowadzenie podatku liniowego w wysokości 15 proc.

Reklama
Reklama

Rządzący przez dwie kadencje socjaldemokraci zapowiadali z kolei utrzymanie tempa wzrostu gospodarczego na poziomie 5,5 proc. rocznie do 2010 r., wyższe zasiłki dla rodzin z dziećmi i 40-proc. podniesienie płac. Progresywne stawki podatków dochodowych mają być utrzymane, a podatek korporacyjny będzie obniżony do 20 proc. z obecnych 24 proc.

Deficyt musi wzrosnąć

Ekonomiści ostrzegają, że zarówno te propozycje, zakładające znaczny wzrost wydatków i zmniejszenie wpływów z podatku od przedsiębiorstw, jak i program opozycji, przewidujący podatek liniowy, doprowadzą do zwiększenia deficytu budżetowego. Będzie on coraz bardziej przekraczał dopuszczalny w strefie euro poziom 3 proc. PKB w miarę realizacji przedwyborczych programów. Nieuprawnione jest też oczekiwanie, że w długim okresie uda się utrzymać obecne tempo wzrostu gospodarczego.

Zwolennicy terminowego przyjęcia euro pocieszają się tym, że żadna czeska partia nie jest w stanie uzyskać w parlamencie takiej przewagi, by móc realizować przedwyborcze obietnice.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama