Reklama

Niepokój inwestorów po wyborczym remisie

Publikacja: 06.06.2006 08:13

Wybory do czeskiego parlamentu nie przyniosły rozstrzygnięcia. Lewica i prawica zdobyły po sto mandatów w liczącej 200 miejsc izbie. Dla gospodarki wyborczy pat to zły zwiastun. Wprawdzie nie spowoduje to bezpośredniego zagrożenia dla gospodarczej koniunktury, ale też jej nie pobudzi.

Najwięcej głosów - 35,4 proc. - w piątkowym i sobotnim głosowaniu zdobyła centroprawicowa Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS), i to jej przywódcę Mirka Topolanka prezydent Czech Vaclav Klaus upoważnił, aby rozpoczął rozmowy mające na celu powołanie nowego rządu. W patowej sytuacji nie będzie to jednak łatwe i przez kilka tygodni kraj może pozostawać w niepewności.

Dla inwestorów niewiele jest rzeczy gorszych od niepewności. Dali temu wyraz już w poniedziałkowe przedpołudnie, kiedy kurs czeskiej korony spadł do poziomu najniższego od dwóch tygodni. Główny indeks czeskiej giełdy zniżkował na otwarciu aż o 3,8 proc., ale w ciągu dnia kursy największych czeskich spółek odrabiały straty. Z fundamentalnego punktu widzenia nic się przecież nie zmieniło w czeskiej gospodarce w ciągu minionego weekendu. Biorąc pod uwagę skalę bezpośrednich inwestycji zagranicznych i korzystny bilans płatniczy w krótkim okresie nie ma większego znaczenia, kto utworzy rząd.

W dłuższej perspektywie może to jednak mieć znaczenie, bo nawet jeśli ODS przejmie władzę, to będzie musiała się nią podzielić z ewentualnymi koalicjantami - Unią Chrześcijańsko-Demokratyczną i Partią Zielonych. W parlamencie zaś taki rząd będzie miał taką samą liczbę zwolenników, co przeciwników.

W sumie niewielka jest szansa podjęcia podstawowych reform systemu podatkowego, emerytalnego i socjalnego czy opieki zdrowotnej. Przy tak silnej opozycji jest też bardzo prawdopodobne, że będą musiały wejść w życie ustawy, które tuż przed wyborami wprowadziła rządząca wtedy partia socjaldemokratyczna wraz z komunistami. Oznaczają one zwiększenie wydatków budżetowych na podniesienie zasiłków socjalnych i pomocy dla rodzin z dziećmi. To utrudni Czechom sprowadzenie deficytu budżetowego do poziomu wymaganego przez traktat z Maastricht i tym samym oddali perspektywę przyjęcia euro.

Reklama
Reklama

Brak wyborczego rozstrzygnięcia z rozczarowaniem przyjęli też czescy przedsiębiorcy, bo słaby rząd nie będzie w stanie realizować przedwyborczych haseł prawicy i będzie zmuszony do kompromisów.

Lider ODS Mirek Topolanek już w pierwszym powyborczym wystąpieniu przyznał, że zagrożone jest wprowadzenie 15-proc. podatku liniowego. Jeśli jednak powodzeniem zakończą się rozmowy koalicyjne z chadekami i zielonymi, to za "prawdopodobne" uznał uchwalenie reformy podatkowej "korzystnej dla wszystkich".

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama