Z najnowszego raportu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) - skupiającej 30 najbardziej uprzemysłowionych państw świata - wynika, że w 2005 r. produkt krajowy brutto tej grupy był o 2,8 proc. większy niż przed rokiem, wobec 3,3 proc. wzrostu w 2004 r. i 1,6 proc. średniorocznie w latach 2001-2003. Do najszybciej rozwijających się krajów należały: Turcja (wzrost PKB o 7,4 proc.), Czechy i Słowacja (o 6 proc.).
Stany Zjednoczone na czele
Motorem napędzającym globalną koniunkturę pozostały, podobnie jak w poprzednich latach, Stany Zjednoczone, wytwarzające około 36 proc. PKB wszystkich krajów członkowskich. W ubiegłym roku wzrost gospodarczy tego kraju osiągnął 3,5 proc., podczas gdy w 2004 r. 4,2 proc., a w poszczególnych latach okresu 2001-2003 wynosił 1,7 proc. Kreowały go wydatki konsumpcyjne, na które oddziaływały: poprawiająca się sytuacja na rynku pracy (stopa bezrobocia w końcu 2005 r. wyniosła 5,1 proc.) i rosnąca wydajność pracy. Pomimo systematycznego zaostrzania polityki pieniężnej przez Fed - w maju bieżącego roku, po kolejnej, szesnastej z rzędu, podwyżce, stopy procentowe wzrosły do 5 proc. (wobec 1 proc. w połowie 2004 r.) - długoterminowe stopy kształtują się wciąż na relatywnie niskim poziomie. Razem ze wzrostem cen nieruchomości stymuluje to procesy inwestycyjne przedsiębiorstw i gospodarstw domowych oraz prowadzi do zmniejszenia oszczędności. Konsumenci znacząco zwiększają spożycie, zaciągając kredyty pod zastaw nieruchomości. Popyt wydatnie wspierają władze federalne, poprzez cięcia podatków, zamówienia w przemyśle zbrojeniowym, wydatki związane z bezpieczeństwem i obroną (choć te w ubiegłym roku obniżyły się). Na bardzo wysokim poziomie utrzymują się inwestycje w sprzęt informatyczny oraz oprogramowanie komputerowe. Zaznacza się także niewielki pozytywny wpływ eksportu, który w skali roku zwiększył się o 6,9 proc., podczas gdy import o 6,3 proc.
Jednocześnie utrwalają się czynniki ryzyka, które mogą zaciążyć nad perspektywami rozwoju. Rozbudzony popyt, przy bardzo niskich oszczędnościach wewnętrznych, wysokich cenach ropy naftowej, generuje wzrost nierównowagi w bilansie płatniczym. Pogłębiające się zadłużenie gospodarstw domowych powoduje wzrost kosztów obsługi długu, które sięgają 20 proc. dochodów rozporządzalnych tych gospodarstw. Rosną obawy o trwałość rozwoju opierającego się na nadmiernej konsumpcji. Podważyć go także mogą: rosnące ceny (w kwietniu inflacja roczna wzrosła do 3,5 proc.), korekta na rynku nieruchomości i drożejąca ropa naftowa.
Prognozuje się, że w 2006 r. wzrost gospodarczy Stanów Zjednoczonych wyniesie 3,6 proc. Zmniejszą się prorozwojowe bodźce monetarne (podstawowa stopa procentowa osiągnie 5,25 proc.). Utrzyma się korzystna sytuacja na rynku pracy, ale istotnym czynnikiem ryzyka będą nadal ceny nośników energii. Problemem pozostanie nierównowaga fiskalna oraz płatnicza. Nie uda się ograniczyć deficytu finansów publicznych, który w odniesieniu do PKB utrzyma się na poziomie 3,7 proc.. Natomiast deficyt na rachunku bieżącym bilansu płatniczego może wynieść aż około 950 mld USD, a w relacji do PKB 7,2 proc., wobec 6,4 proc. w 2005 r.