Hygienika od pewnego czasu mówi o tym, że chce się odciąć grubą kreską od kłopotów ze spadającymi przychodami i zyskiem - jednym słowem od braku rozwoju. Wizyta audytora w firmie produkującej m.in. pieluszki i podpaski pokazała, że rzeczywiście jest się od czego odcinać.
Znacznie więcej pod kreską
Wczoraj Hygienika opublikowała raport roczny. Jej strata netto wynosi 8,9 mln zł, zamiast wynikających z kwartalnego raportu 4,2 mln zł. Audytor nakazał spółce zwiększenie poziomu rezerw o 4,6 mln zł (w tym 1,7 mln zł w pozycji "zapasy" i 2,2 mln w pozycji "należności" oraz odpis 0,6 mln zł na środki trwałe w budowie). - Zgadzamy się z tymi decyzjami. Rezerwy w zapasach wynikają z tego, że niektóre z naszych rzadziej schodzących z magazynów towary były wcześniej przeszacowane - tłumaczy prezes Hygieniki Dariusz Nikołajuk. - Rezerwy na należności sporządziliśmy ze względu na dwóch kontrahentów, którzy wcześniej dawali nam nadzieje na spłaty. Chodzi o kwoty, które rosły przez parę lat - dodaje. Prezes optymistycznie podsumowuje, że utworzenie rezerw pozwoli spółce odseparować się od negatywnych zdarzeń z przeszłości. Przychody ze sprzedaży w 2005 r. wyniosły 29,2 mln zł i były o 10,5 mln zł mniejsze niż rok wcześniej. Rynek zareagował na opublikowane wyniki. Akcje Hygieniki spadły wczoraj o 2,8 proc. i kosztowały 4,23 zł.
Nowa strategia,
lepsze wyniki?