18 członków rady Europejskiego Banku Centralnego na wyjazdowym posiedzeniu w Madrycie podniosło stopę refinansową o 25 pkt bazowych, do 2,75 proc. Właśnie takiej decyzji spodziewali się prawie wszyscy ekonomiści. Jej oczywistą przyczyną jest wzrost inflacji, która w maju wyniosła w strefie euro 2,5 proc. Był to już 16. z rzędu miesiąc, w którym stopa inflacji w tym regionie przewyższała docelowy poziom wyznaczony przez EBC i określany jako "nieco poniżej 2 proc.". Podaż pieniądza, która dla EBC jest wskaźnikiem przyszłego ryzyka inflacyjnego, wzrosła w kwietniu najbardziej od ponad trzech lat, a kredyty zwiększyły się najszybciej od czasu, kiedy EBC w 1999 r. przejął odpowiedzialność za politykę pieniężną w strefie euro.
Rosną też prognozy inflacyjne. Rentowność francuskich obligacji indeksowanych inflacyjnie wskazuje, że tempo wzrostu cen w strefie euro może w najbliższej dekadzie wynieść 2,19 proc., w porównaniu z 1,94 proc. spodziewanymi we wrześniu.
Kurs euro obniżył się wczoraj do jednomiesięcznego minimum w stosunku do dolara, ponieważ na konferencji prasowej w Madrycie prezes Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Trichet nie zasugerował wyraźnie, jakie są dalsze plany banku w sferze stóp procentowych. Euro spadło w pewnym momencie do 1,2654 USD. Trichet określił jednak poziom stóp w strefie euro jako "nadal niski" po podniesieniu ich po raz trzeci od początku grudnia. Powtórzył też zapewnienie, że polityka monetarna EBC jest "dostosowawcza". - Nadal będziemy dokładnie monitorować wszystkie wydarzenia i raporty, by zapewnić stabilizację cen w średnim i długim okresie - powiedział Trichet. Prognozy wzrostu gospodarczego zapowiadają dalsze podwyżki stóp w strefie euro. Ekonomiści spodziewają się po 25 pkt bazowych co kwartał i w rezultacie 3,25 proc. na koniec roku.
Droższy kredyt
USA - Fed prawdopodobnie