Reklama

Coraz niższe zyski z akcji

Przy zniżkujących rynkach wschodzących, idących w górę stopach procentowych oraz spadku miedzi i ropy naftowej GPW nie miała prawa wzrosnąć

Publikacja: 10.06.2006 09:01

W takim otoczeniu rynkowym zachowanie WIG20, polegające na tym, że indeks wciąż utrzymuje się ponad minimum z 23 i 25 maja, uznać można za sukces byków. Na tle indeksu MSCI dla rynków wschodzących, na którym po wybiciu z krótkiej konsolidacji rozwija się kolejna dynamiczna fala spadkowa, nasz rynek jest mocny.

Pytanie, czy taka sytuacja może utrzymać się przez dłuższy czas? Z jednej strony zyski inwestorów o nieco dłuższym horyzoncie wciąż jeszcze są spore, z drugiej w szybkim tempie spadają. Przed czterema tygodniami roczna zmiana WIG20 wynosiła 83 proc. Teraz już znalazła się poniżej 40 proc. Z 20 spółek wchodzących w skład indeksu 17 wciąż notowanych jest wyżej niż przed rokiem. Wyjątek stanowi TP oraz Agora PGNiG jest na rynku krócej niż rok. Kursy trzech spółek - Biotonu, GTC i KGHM - wciąż znajdują się ponad 100 proc. wyżej niż rok temu. Rekordzista-Bioton zyskał w ciągu ostatnich 12 miesięcy ponad 550 proc. Pytanie brzmi, czy przy narastającej niechęci do emerging markets inwestorzy będą skłonni do zabezpieczenia pozostałego zysku (czyli sprzedaży akcji), czy też uznają, że dobre perspektywy naszego rynku gwarantują względne bezpieczeństwo ich lokat.

Po wybiciu idzie na spadki

Jeśli w swoich decyzjach inwestorzy posiłkują się analizą techniczną, skłonni będą pozbywać się akcji, a raczej na pewno wykluczą ich kupowanie. Po piątkowym spadku, jeśli spojrzeć na wykres uwzględniający tylko ceny zamknięcia, sytuacja staje się coraz bardziej klarowna. Oto doszło do wybicia z kanału wzrostowego, po którym nastąpił ruch powrotny (uwagę zwraca klasyczny spadek wolumenu) do przebitego oporu. Piątkowa przecena jest sygnałem, że rozpoczynamy kolejną falę spadkową. Wysokość kanału sugeruje, iż większej aktywności popytu możemy spodziewać się dopiero, kiedy indeks dużych spółek znajdzie się na 2580 pkt. Potraktowanie 8-sesyjnej korekty (od 25 maja do 5 czerwca) jako flagi sugeruje z kolei, że czeka nas obsunięcie do 2450 pkt. Tutaj znajduje się 62-proc. zniesienie ostatniego etapu hossy (od maja 2005) oraz główna linia trendu wzrostowego. Często zdarza się właśnie tak, że po przebiciu przyspieszonej linii trendu wykres w kolejnym etapie spada do właściwego wsparcia. Pierwszy ze spadkowych scenariuszy - wynikający ze wzrostowego kanału - oznacza, że czeka nas jeszcze 6-proc. spadek, drugi - oparty na koncepcji flagi - oznacza obniżenie notowań o 12 proc.

Marcowy dołek może

Reklama
Reklama

nie wytrzymać

Inwestorzy posługujący się wykresami opartymi o ceny zamknięcia zauważą, że na drodze do realizacji obydwu tych scenariuszy znajduje się jeszcze marcowy dołek na 2727 pkt. Zwróciłbym jednak uwagę, że choć cała konsolidacja z początku roku, zbudowana została przy znaczących obrotach, to jednak ostatniej fali wzrostowej towarzyszyła jeszcze większa aktywność inwestorów. Także spadek odbywał się przy dość znaczących obrotach. Wynika stąd, że inwestorów, którzy kupili akcje po cenach przewyższających kursy z początku roku, kiedy budowana była konsolidacja, jest znacznie więcej, niż tych, którzy stali po stronie popytu w trakcie trendu bocznego. Można zatem przypuszczać, że graczy ze stratami na koncie jest więcej niż tych, którzy mają w tym roku zyski. Nie wydaje się jednocześnie, żeby kupujący, którzy nabywają akcje w czwartym roku hossy, kiedy roczna stopa zwrotu z WIG20 oscyluje wokół 50 proc., mieli długoterminowy horyzont inwestycyjny. Tu raczej chodziło o spekulację, która okazała się nietrafiona. Naturalnym posunięciem w takiej sytuacji wydaje się zamknięcie pozycji. Może zatem okazać się, że marcowy dołek to za słabe wsparcie do zatrzymania przeceny.

Najgłębsza korekta 22 sesje po zbudowaniu szczytu WIG20 oddalił się od niego o ponad 18 proc. To największe obsunięcie notowań w trakcie zapoczątkowanej w 2003 roku hossy. Im głębiej spadnie indeks, tym większa szansa, że do wyprzedaży będą zmuszone przyłączyć się fundusze akcji, po tym jak zniecierpliwieni inwestorzy zaczną umarzać jednostki uczestnictwa. Mechanizm, który w dużym stopniu wpłynął na przebieg ostatniej fali wzrostowej na rynku akcji (wzrost kursów sprawiał, że wyniki funduszy akcyjnych i zrównoważonych były dobre, więc Polacy wpłacali do nich pieniądze, co dalej podbijało notowania), zacznie pracować w drugą stronę. Pogorszenie wyników funduszy inwestujących znaczną część aktywów w akcje spowoduje umarzanie jednostek. To z kolei zmusi zarządzających do wyprzedaży akcji, co jeszcze bardziej pogorszy ich wyniki...

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama