Nie należy być sędzią w swojej sprawie - twierdzą jedni. Pochwal się sam, bo nikt tego za ciebie nie zrobi - mówią inni. Rozdarty sprzecznymi uczuciami postanowiłem jednak zabrać głos w kwestii, która bezpośrednio dotyczy "Parkietu" i innych gazet. Przekonało mnie stanowisko dziennikarzy, z których wielu postuluje od dawna, aby zrobić coś w sprawie nagminnej kradzieży ich artykułów.
Wydawca mojej gazety złożył w sądzie pozew. Domaga się odszkodowania od jednej z firm, kopiującej artykuły i sprzedającej je wielu instytucjom i firmom. Nie jestem biegły w dziedzinie prawa autorskiego. Ponadto przepisy zwykle dają się interpretować na różne sposoby. Ale rozumujmy prosto. Dziennikarz, zatrudniany i opłacany przez wydawcę, pisze artykuł. Korzysta ze swojej wiedzy, zgromadzonych materiałów, baz danych oraz przez lata budowanych kontaktów. To żmudna i nielekka praca. Później ktoś inny korzysta z jego pracy i "produktu". Nie musi mieć wiedzy ani kontaktów. Nikomu nie płaci. Nie ponosi kosztów wydawania gazety. W zasadzie nie musi robić nic. Ma "gotowca". Kopiuje go i wrzuca do internetu. Stosuje różne kruczki prawne, ale chodzi chyba o jedno: sprzedać coś, co wytworzył ktoś inny, i dobrze na tym zarobić. Czyli z grubsza o to samo, co handlarzom płytami kompaktowymi na koronie Stadionu Dziesięciolecia, których notabene z własnej inicjatywy zażarcie ściga policja i prokuratura.
Opisywany przeze mnie proceder to - tak na chłopski rozum - złodziejstwo. Albo, jeśli ktoś jest zbyt delikatny, piractwo. Bezczelne i na dodatek chyba z próbą ukrycia go pod maską legalnych działań. Takich cwanych firm jest sporo i żerują na prasie, w szczególności gospodarczej, od lat. Ale zostawmy je na boku. Mam nadzieję, że policzymy się z nimi w sądzie.
Chodzi mi o coś innego. W sektorze finansowym ważne są nie tylko przepisy i procesy. W grę wchodzą jeszcze pewne standardy, nadto przejrzystość i przyzwoitość. Przynajmniej tak wynika z publicznych oświadczeń i deklaracji.
Mam wielu znajomych w firmach ubezpieczeniowych, bankach, instytucjach rynku kapitałowego, spółkach giełdowych, ba - w urzędach, najwyższych, ministerialnych nie wyłączając, gdzie z natury rzeczy prawo powinno być przestrzegane z wyjątkową starannością.