Związki nowego szefa PZU ze spółką Drob-kartel opisała m.in. wczorajsza "Rzeczpospolita". Według gazety, Netzel był doradcą prawnym firmy. Przedsiębiorstwo upadło w 2001 r. Jego straty sięgały 21 mln zł. Podejrzewa się, że spółka była pralnią brudnych pieniędzy. Netzel w opublikowanym wczoraj oświadczeniu stwierdził, że nigdy nie był prokurentem ani akcjonariuszem spółki. Odniósł się także do zarzutów dotyczących zwolnienia go z pracy w banku PKO BP. Sąd rejonowy w Warszawie uznał "wskazaną w wypowiedzeniu umowy przyczynę za nieprawdziwą". Chodziło o pisma pokrzywdzonych w aferze Drob-kartelu. Wskazywali oni, że głównym mózgiem afery był Netzel. Jedno z takich pism miało dotrzeć do zarządu PKO BP. Jak poinformowało "Parkiet" biuro prasowe PZU, w środę Netzel spotka się z dziennikarzami i szerzej odniesie się do zarzutów medialnych. Początkowo spotkanie to planowane było na poniedziałek. Nie należy natomiast spodziewać się w najbliższym czasie wypowiedzi nowego prezesa na temat najbliższych planów, dotyczących działalności spółki. - Prezes potrzebuje trochę czasu, aby zapoznać się z sytuacją w firmie - powiedział Michał Witkowski z zespołu relacji z mediami w PZU.
Netzel nie był podejrzanym w sprawie Drob-kartelu. Nie został też przesłuchany w charakterze świadka. "Rzeczpospolita" cytuje Janusza Kaczmarka, prokuratora krajowego. Jego zdaniem, fakt, że Netzel nie został przesłuchany w sprawie Drob-kartelu, to "niedopatrzenie albo niedoróbka prokuratury". Na prośbę premiera informacji o okolicznościach powołania nowego szefa PZU udzielił minister skarbu Wojciech Jasiński. Według oświadczenia resortu, wszystko odbyło się zgodnie z prawem.
Nowy prezes powinien uzyskać akceptację Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych. Tymczasem do komisji nie wpłynął jeszcze nawet wniosek o rozpatrzenie kandydatury. - Szef PZU powinien zostać zaakceptowany przez komisję w ciągu pół roku od momentu powołania na stanowisko - mówi Ryszard Bójko, rzecznik KNUiFE. - Wniosek w tej sprawie powinien zostać złożony jak najszybciej - dodaje Bójko.
PAP