- sugestie płynące z analizy technicznej, która w takich momentach jak teraz, gdy rynki dyskontują nie bieżące wydarzenia, a przede wszystkim przyszłość, okazuje się bardzo przydatna.
Na wyceny można spojrzeć dwojako. Większość sporządzanych przez analityków z biur maklerskich opiera się na prognozach. Te mają to do siebie, że nie zawsze się sprawdzają i są potem rewidowane z pojawianiem się nowych wiadomości. Jeśli rzeczywiście rynki trafnie przewidują spowolnienie gospodarcze, które wywołałoby trwalszy spadek cen towarów, to w wkrótce należałoby się spodziewać obniżki wycen spółek surowcowych (KGHM, PKN, Lotos). W momentach zwrotnych na giełdach taka metoda wyceniania akcji ma ograniczonę przydatno?æ.
W tej sytuacji bardziej praktyczne jest porównanie bieżących wycen z tymi, jakie inwestorzy akceptowali w przeszłości. Jeśli są powyżej historycznych średnich, oznacza to przewartościowanie rynku, jeśli poniżej niedowartościowanie. Trzeba jednocześnie pamiętać, że w wartości wskaźników rynkowych zawierają się oczekiwania na przyszłość - stąd w okresach dobrej koniunktury uzasadnione są wyższe poziomy, w czasie zniżek niższe.
Przyjrzeliśmy się, jak prezentują się wyceny pięciu kluczowych dla wartości indeksów spółek - KGHM, PKN Orlen, Pekao, PKO BP i TP. Mają one niecałe 60 proc. udziału w WIG20. Najpierw policzyliśmy, ile poszczególne akcje powinny kosztować, biorąc pod uwagę wyniki za ostatnie cztery kwartały, oraz historyczną średnią wartość wskaźników cena/wartość księgowa, cena/zysk operacyjny, cena/sprzedaż (w przypadku banków cena/wartość księgowa, cena/zysk netto oraz cena/aktywa). Następnie zestawiliśmy aktualne notowania z tak przygotowaną wyceną. Uzyskaną różnicę zestawiliśmy z jej przeciętnym poziomem z przeszłości tak, by lepiej uwzględnić charakterystykę poszczególnych spółek, z których niektóre są generalnie notowane powyżej takiego punktu odniesienia, natomiast część przeważnie poniżej.
Po wczorajszej sesji pierwszy raz w tym roku można mówić o lekkim niedowartościowaniu największych spółek względem przeciętnych wycen z przeszłości. W największym stopniu odnosi się to do walorów PKN Orlen, najmniej atrakcyjnie prezentuje się TP. Czy na tej podstawie można mówić o atrakcyjności papierów największych firm?
Odpowiedź na to pytanie w największym stopniu uzależnione jest od charakteru trwającej od ponad miesiąca przeceny. Jeśli przerodzi się w trwalsze zjawisko, na co wskazuje coraz więcej elementów, o atrakcyjności będzie można mówić dopiero z chwilą jeszcze większego oddalenia się wycen od historycznych średnich.