Kraje z rynków wschodzących co pewien czas przeżywają kryzysy. Przesilenia pojawiają się m.in. wówczas, kiedy banki popadają w tarapaty, a w wyniku szybkiego przepływu kapitału powstają bańki spekulacyjne i napięcia w bilansie płatniczym.
W Meksyku w 1993 r. po raz pierwszy od 20 lat inflację sprowadzono do wartości jednocyfrowej, a reformy ekonomiczne przyciągnęły zagranicznych inwestorów.
Słabe kapitałowo, pospiesznie prywatyzowane banki chętnie udzielały kredytu i słabo kontrolowały pożyczkobiorców. Nastąpił szybki wzrost złych kredytów, z którymi banki nie mogły sobie poradzić.
W II kwartale 1994 r. nastąpiła podwyżka stóp w USA i trudno było utrzymać prawie sztywny kurs peso. Rezerwy walutowe topniały. Nagła dewaluacja peso w grudniu 1994 r. przyspieszyła kryzys finansowy, wzrosła inflacja i stopy procentowe, osłabła aktywność gospodarcza.
Podobne były przyczyny kryzysu azjatyckiego w latach 1997-1998. Zapoczątkowała go dewaluacja w Tajlandii w lipcu 1997 r. Wspólnym mianownikiem kłopotów Tajlandii, Indonezji, Korei Południowej były sztywne kursy walutowe, których w warunkach silnej presji rynku nie udało się utrzymać. Kryzys wybuchł po dziesięcioleciach dynamicznego wzrostu. Zabrakło skutecznego nadzoru nad sektorem finansowym. Jakość portfeli kredytowych szybko pogarszała się. Trudności pogłębiła niechęć do zaostrzenia polityki monetarnej. Swoje zrobił też zagraniczny kapitał, który powiększał spekulacyjną bańkę dopóki nie pękła.