Reklama

Wstrząsy zdarzają się wszędzie

Publikacja: 14.06.2006 07:24

Kraje z rynków wschodzących co pewien czas przeżywają kryzysy. Przesilenia pojawiają się m.in. wówczas, kiedy banki popadają w tarapaty, a w wyniku szybkiego przepływu kapitału powstają bańki spekulacyjne i napięcia w bilansie płatniczym.

W Meksyku w 1993 r. po raz pierwszy od 20 lat inflację sprowadzono do wartości jednocyfrowej, a reformy ekonomiczne przyciągnęły zagranicznych inwestorów.

Słabe kapitałowo, pospiesznie prywatyzowane banki chętnie udzielały kredytu i słabo kontrolowały pożyczkobiorców. Nastąpił szybki wzrost złych kredytów, z którymi banki nie mogły sobie poradzić.

W II kwartale 1994 r. nastąpiła podwyżka stóp w USA i trudno było utrzymać prawie sztywny kurs peso. Rezerwy walutowe topniały. Nagła dewaluacja peso w grudniu 1994 r. przyspieszyła kryzys finansowy, wzrosła inflacja i stopy procentowe, osłabła aktywność gospodarcza.

Podobne były przyczyny kryzysu azjatyckiego w latach 1997-1998. Zapoczątkowała go dewaluacja w Tajlandii w lipcu 1997 r. Wspólnym mianownikiem kłopotów Tajlandii, Indonezji, Korei Południowej były sztywne kursy walutowe, których w warunkach silnej presji rynku nie udało się utrzymać. Kryzys wybuchł po dziesięcioleciach dynamicznego wzrostu. Zabrakło skutecznego nadzoru nad sektorem finansowym. Jakość portfeli kredytowych szybko pogarszała się. Trudności pogłębiła niechęć do zaostrzenia polityki monetarnej. Swoje zrobił też zagraniczny kapitał, który powiększał spekulacyjną bańkę dopóki nie pękła.

Reklama
Reklama

Czy do kryzysu finansowego może dojść w Polsce? Mamy spore rezerwy walutowe, płynny kurs złotego, ale też za duży deficyt budżetu i zadłużenie zagraniczne. Jeśli zagraniczni inwestorzy kupujący obligacje skarbowe i finansujący nasz deficyt stracą zaufanie, będzie źle.

Spadki jak przy kryzysie rosyjskim

Kryzysom finansowym w państwach uznawanych za rynki wschodzące (Meksyk w 1994 r., gospodarki azjatyckie w 1997 r., Rosja w 1998 r.) towarzyszyła ostra wyprzedaż akcji nie tylko na giełdach w ich stolicach, lecz także na innych emerging markets. Najtrudniejszym doświadczeniem dla inwestorów był kryzys rosyjski, kiedy w ciągu niewiele ponad miesiąca

(niespełna 30 sesji) indeks MSCI Emerging Markets stracił blisko 1/3 wartości. W przypadku kryzysu meksykańskiego i azjatyckiego zasięg spadku był podobny, lecz był on rozłożony na kilka miesięcy. W przypadku kryzysu rosyjskiego znacznie szybciej odrobiono straty - zajęło to mniej niż rok.

Teraz tempo spadków jest takie, jak przy kryzysie rosyjskim. Czy giełdy równie prędko, jak wtedy, odbiją się od dna?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama