Teoretycznie zarządzający mają dwie możliwości zabezpieczenia się przed stratami z inwestycji: ograniczenie zaangażowania w akcje albo sprzedaż kontraktów na WIG20. W obu przypadkach muszą jednak wcześniej przewidzieć załamanie na rynku. Tymczasem większość TFI już podczas pierwszej fali wyprzedaży na GPW (w połowie maja) przekonywała, że ma ona przejściowy charakter. Co więcej, z raportu opublikowanego przez Analizy Online wynika, że w maju zarządzający z TFI dokupywali akcji. Saldo takich inwestycji wyniosło 2,4 mld zł.
DWS próbował
- Pomiędzy 12 maja a 13 czerwca WIG20 spadł o 23 proc. To największa miesięczna strata od czasu kryzysu rosyjskiego. Trudno było to przewidzieć - mówi Jarosław Niedzielewski, szef sekcji zarządzania akcjami w DWS. TFI podjęło jednak w ciągu miesiąca próby ograniczenia strat w funduszu DWS Akcji Plus. Chodzi o zmniejszenie zaangażowania na GPW oraz sprzedaż kontraktów. W drugim funduszu akcyjnym (DWS Akcji) nie było takich działań, gdyż strategia zakłada wysoki udział akcji oraz skład portfela zbliżony do WIG20.
- Nie przewidywaliśmy tak silnej korekty, dlatego mamy dosyć wysokie zaangażowanie w akcjach - mówi Marek Fido z Fortis Securities, zarządzający funduszami Fortis Akcji i GTFI Akcji. - W kontrakty terminowe nie inwestujemy. Byłoby to spekulacyjne obstawianie tego, czy rynek pójdzie w górę, czy w dół, a tego nie dopuszcza strategia funduszy, którymi zarządzamy - dodaje.
Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investment TFI, przyznaje, że towarzystwo dopuszcza możliwość sprzedaży kontraktów na WIG20 w celu ograniczenia strat. Zaznacza jednak, że jest to kwestia oceny tego, co się dzieje na rynku. - Moim zdaniem, jesteśmy już gdzieś blisko dna - przekonuje.