Dziś zbiera się prezydium Komisji Trójstronnej ds. Społeczno-Gospodarczych. Ma ustalić zakres tematów, których dotyczyć ma umowa społeczna. Związki zawodowe i organizacje pracodawców od kilku miesięcy debatują w zespołach problemowych na temat jej głównych tez: gospodarki, pracy, rodziny i dialogu.
W teorii umowa społeczna to porozumienie, które ma pomóc rządowi przeprowadzić reformy. Np. w Irlandii strona związkowa akceptowała zwykle mniejszy wzrost płacy minimalnej, niż wynikałoby ze wzrostu PKB. Polscy związkowcy szukają za to odpowiedzi na pytanie: jak zwiększyć zatrudnienie. Rząd do tej pory nie przedstawił kompleksowego programu, jeżeli nie liczyć jednej ekspertyzy Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. - Zmiany polityczne powodują, że na każde spotkanie przychodzą do nas nowi przedstawiciele resortów - skarży się Adam Ambrozik, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.
Nic więc dziwnego, że związkowcy i pracodawcy zaczęli się dogadywać między sobą i szukać wspólnych rozwiązań. M.in. lobbują za zniesieniem (lub przynajmniej ograniczeniem) opodatkowania reinwestowanych zysków - najpierw w przypadku inwestorów zagranicznych, potem dla wszystkich firm. - To propozycja, która, mamy nadzieję, przyczyni się do wzrostu nakładów i zatrudnienia - mówi Jan Guz, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Oprócz tego, związkowcy opowiadają się za szybszymi zmianami w VAT, m.in. prawem do odpisu podatku przy każdym zakupie firmowego auta.
Tyle tylko, że związkowcy jednocześnie forsują reformę prawa pracy, polegającą m.in. na zwiększeniu urlopów wychowawczych. Opowiadają się także za większymi ulgami podatkowymi na dzieci, większymi zasiłkami i dalszą obniżką składek ZUS. Niewykluczone że w takiej sytuacji prezydium Komisji Trójstronnej zadecyduje, aby poszczególne punkty umowy społecznej wprowadzane były stopniowo.