Reklama

Grozi nam fala protestów w całym kraju?

Narasta fala niezadowolenia społecznego. Czy dojdzie do ogólnonarodowego strajku? Związkowcy mówią, że rząd sam ich do tego prowokuje

Publikacja: 14.06.2006 08:55

Widzimy kryzys dialogu społecznego w Polsce - mówi Jan Guz, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. - Konflikty się rozszerzają. Rząd łamie ustalenia i terminy, w których poszczególne problemy miały być rozwiązywane. Tak dalej być nie może. W związku z tym przygotowujemy się do skoordynowanego protestu wszystkich branż - twierdzi.

Co się może stać

W akcji mogą wziąć udział m.in. pracownicy górnictwa, energetyki (w tym gazownictwa), chemii ciężkiej, służby zdrowia, oświaty. Bardzo możliwe, że do protestów przyłączyliby się członkowie wszystkich organizacji należących do OPZZ. Uczestnictwa w protestach nie potwierdzają jednak członkowie NSZZ "Solidarność". Ich zdaniem, dopóki trwają rozmowy z rządem, nie można grozić protestami. Przedstawiciele prezydium OPZZ nie podają na razie terminu, w którym akcja miałaby się odbyć. Przyczyną wybuchu niezadowolenia społecznego może być fiasko rozmów w sprawie umowy społecznej, które odbędą się w poniedziałek między członkami Komisji Trójstronnej ds. Społeczno-Gospodarczych a premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem.

- Chcemy zjednoczyć siły. Akcje będą wyrażały niezadowolenie całego społeczeństwa. Rząd sam nas do tego prowokuje - mówi Jan Guz. - Może dojść do strajku w zakładach, demonstracji na ulicach w Warszawie albo we wszystkich miastach wojewódzkich - zapowiada.

Nie tylko górnicy

Reklama
Reklama

- Arogancja przedstawicieli rządu polega na tym, że nie biorą pod uwagę argumentów drugiej strony - mówi Józef Woźny z Federacji Związków Zawodowych Przemysłu Chemicznego. Z jego opinią zgadza się Urszula Michalska, przewodnicząca Federacji ZZ Pracowników Ochrony Zdrowia. - Przyczyną frustracji służby zdrowia jest to, że rząd co innego z nami ustala, a co innego robi - stwierdza.

Pracownicy kopalń również deklarują chęć wzięcia udziału w ogólnopolskim strajku. Niezależnie od tego, będą dziś protestować w Warszawie. W chwili, gdy zamykaliśmy numer, nie osiągnięto z rządem porozumienia w sprawie wypłaty części zysków z 2005 roku. Rząd zaoferował 130 mln zł do podziału, czyli ok. 700 zł dla każdego górnika.

- To, że demonstracja się odbędzie, nie podlega dyskusji - powiedział nam Andrzej Chwiluk, przewodniczący rady krajowej ZZ Górników w Polsce. - Robimy wszystko, żeby odbyła się ona w sposób pokojowy. Wszystko zależy od wyniku rozmów z rządem - stwierdził.

Górnicy ostrzegli wczoraj, że jeśli nie uda się osiągnąć kompromisu, będzie to dla nich oznaczało, że rząd się na nich "wypiął". W związku z tym oni pójdą pod kancelarię premiera i wszyscy publicznie zrobią to samo.

Wygrają związkowcy

Ekonomiści nie mają złudzeń kto wygra w tym sporze.

Reklama
Reklama

- Obecny rząd pójdzie na wszystkie ustępstwa, których żądają związkowcy - stwierdził Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH. - Podwyżki wynagrodzeń w sferze budżetowej przełożą się na wzrost płac w sektorze prywatnym. Nie będzie tak wysoki jak w budżetówce, ale rynek zacznie to wyceniać i ryzyko inflacyjne będzie rosło - dodał.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama