Kto będzie w tym roku mistrzem świata? Duże szanse mają Argentyna i Ukraina - sugeruje bank inwestycyjny Goldman Sachs.
To nie żart maklerów, ale konkluzja z zupełnie poważnego raportu 57-stronicowego "The World Cup and Economics 2006", który usiłuje znaleźć powiązania między zainteresowaniem futbolem a gospodarką. Według autorów raportu, znalazła potwierdzenie generalna zasada - im lepsza sytuacja ekonomiczna kraju, tym lepsza drużyna narodowa. Aż sześć krajów z grupy G-7 znajduje się w pierwszej dwudziestce rankingu FIFA. W Europie najlepsze drużyny mają najbogatsze kraje. Tylko cztery państwa Starego Kontynentu - Niemcy, Włochy, Francja i Anglia - zdobywały w przeszłości mistrzostwo świata - przypomina raport.
Analitycy zajęli się także korelacją między zachowaniem rynków kapitałowych a wynikami reprezentacji narodowych. Licząc od 2002 r., najlepsze wyniki osiągnęły rynki dwóch silnych finalistów MŚ: Argentyny i Ukrainy. Trzecie miejsce zajęła Arabia Saudyjska, czwarte Brazylia, a za nią - Czechy i Meksyk. Biorąc pod uwagę tylko tegoroczne wyniki giełd (licząc do końca maja) prowadzi też Argentyna, która wyprzedza takie kraje jak Ukraina, Chorwacja, Portugalia i Arabia Saudyjska. Kolejne miejsca w tej klasyfikacji zajęły Tunezja oraz Trynidad i Tobago, drużyna, która w swoim pierwszym meczu na MŚ sprawiła sporą niespodziankę, remisując ze Szwecją.
- Trudno znaleźć bezpośrednie powiązania między piłkarskimi sukcesami a osiągnięciami gospodarczymi, ale w niektórych regionach świata można zauważyć pewne zależności - konkludują autorzy raportu.
To niejedyne tego rodzaju badania publikowane w czasie mistrzostw świata. ABN Amro oblicza na przykład, że kraj, który zdobywa tytuł, zyskuje dodatkowe 0,7 pkt proc. wzrostu gospodarczego w roku, w którym odniesiono sukces.