Reklama

Fiskus nie odda nabywcom aut całej akcyzy

Ministerstwo Finansów twierdzi, że wysoka akcyza ma zrekompensować zaniżanie wartości używanych aut

Publikacja: 17.06.2006 08:31

Dopiero jesienią zostanie ogłoszony wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie stawek akcyzy na używane auta importowane do Polski. W czwartek ETS rozpatrywał pytanie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, czy stawki stosowane przez polski rząd (rosną proporcjonalnie do wieku pojazdu, aż do 65 proc.) nie mają charakteru dyskryminacyjnego. Taki jest efekt wniosku Macieja Brzezickiego, który żądał od izby celnej zwrotu podatku.

Trybunał przesłuchał strony sporu. Okazało się przy tym, że Komisja Europejska jest zdecydowanie przeciwna wysokim stawkom w Polsce. Podobne stanowisko prezentowała zresztą niedawno Komisja Petycji Parlamentu Europejskiego. Jerzy Martini z kancelarii Baker&McKenzie, który pomaga M. Brzezickiemu, podkreślał, że akcyza na nowe pojazdy (3,1 lub 13,6 proc. wartości) jest dużo niższa niż na używane samochody. Co więcej - jeżeli kupujemy starszy pojazd już raz zarejestrowany, nie płacimy podatku.

Polskiemu rządowi nie pozostaje nic innego, jak argumentować, że wysokie stawki rekompensują straty wynikające z zaniżania wartości sprowadzanych aut w deklaracjach. Rzeczywiście, średnia wycena oscyluje w granicach 1,7 tys. zł. Zaniżaniu wartości nie pomogło nawet ostrzeżenie Ministerstwa Finansów, że grozi to postępowaniem podatkowym i weryfikacją faktur, umieszczone we wszystkich izbach celnych już w maju 2004 r. To właśnie wówczas - po wejściu do Unii Europejskiej - przestało obowiązywać zaporowe cło na samochody.

Mimo to w 2004 r. sprowadzono do Polski 811,8 tys. aut (934,2 mln zł), w 2005 r. 870,7 tys. aut (843,9 mln zł), a do końca maja tego roku kolejne 273,1 tys. Fiskus zarobił na akcyzie odpowiednio 934,2 mln, 843,9 mln i 286,3 mln zł. Gdyby ETS nakazał zwrócić podatek wszystkim importerom w całości, kosztowałoby to budżet ponad 2 mld zł. Wszystko jednak wskazuje, że taki scenariusz nie nastąpi. Prawnicy reprezentujący polski rząd sugerowali ograniczenie czasowe zwrotów (przysługiwać mogłyby np. podatnikom, którzy zapłacili akcyzę już po wyroku). Przeciw takiemu rozwiązaniu wystąpiła jednak Komisja Europejska. Obserwatorzy sugerują więc, że ETS zarządzi zwrot podatku w części. - Wydaje się, że Trybunał poszuka takiego rozwiązania, aby zwrot akcyzy był proporcjonalny do wielkości, którą uznać można za dyskryminacyjną. Znalezienie właściwego algorytmu będzie jednak bardzo trudne - przyznaje Szymon Parulski, specjalista podatkowy firmy doradczej Ernst &Young.

Prawnicy przypuszczają, że występowanie o zwrot podatku opłacać się będzie osobom, które sprowadziły droższe, a więc i nowsze pojazdy. Jednakże 80 proc. importu to auta tańsze, wyprodukowane w latach 90. W tym przypadku ETS odpowiedzieć musi, o ile

Reklama
Reklama

65-proc. akcyza jest wyższa niż udział akcyzy, zapłaconej przy pierwszej rejestracji, w cenach pojazdów z podobnego rocznika, którymi obracano wyłącznie w Polsce.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama