Reklama

Złoty kontra frank szwajcarski

Kredyty we frankach szwajcarskich, przeznaczone dla gospodarstw domowych, są w Polsce bardzo popularne. Jak inne kraje radzą sobie z problemem rosnącego zadłużenia obywateli w walutach obcych?

Publikacja: 17.06.2006 08:58

W ostatnim czasie jednym z tematów zajmujących krajowe środki masowego przekazu jest wzrost zarówno wartości, jak i wolumenu kredytów mieszkaniowych udzielanych w walucie obcej, zwłaszcza we frankach szwajcarskich.

Problem ten omawiany jest przede wszystkim w aspekcie ryzyka walutowego ponoszonego przez indywidualnego kredytobiorcę, jak i w odniesieniu do całego sektora bankowego. Przeciętny Kowalski raczej nie widzi zagrożenia. Analitycy nie wychodzą w swoich analizach poza granice kraju, nie roztrząsają problemu w skali makroekonomicznej i nie zajmują się tym, jak sytuacja wygląda w innych krajach.

W marcu Komisja Nadzoru Bankowego przyjęła rekomendację, która - poprzez określone narzucone mechanizmy oceny zdolności kredytowej - ma spowodować, że wynik oceny zdolności do spłaty kredytu, zarówno przy założeniu spłat w złotych, jak i we frankach szwajcarskich, będzie jednakowy. Bank ma zapomnieć, w przypadku kredytów we frankach, o różnicy między stopami procentowymi dla obu walut i przeprowadzić analizę dla kwoty kredytu wyższej o 20 proc. To proste zbiurokratyzowane rozwiązanie neutralizujące "wynalazek" rynkowy zwany arbitrażem.

Warto jednak przyjrzeć się, jak inne kraje europejskie podchodzą do podobnych problemów.

Skala problemu w Polsce

Reklama
Reklama

Udział kredytów walutowych w kredytach mieszkaniowych w 2005 r. rósł systematycznie, aby na koniec roku osiągnąć ponad 65 proc. Łączna kwota udzielonych kredytów mieszkaniowych przekracza już 7 miliardów złotych. Boom został wygenerowany przez wzrost akcji kredytowej, przede wszystkim transakcji indeksowanych do franka szwajcarskiego. W większości przypadków, wypłata środków z kredytów walutowych dla gospodarstw domowych następuje w złotych, po przeliczeniu kolejnych transz według bieżącego kursu kupna waluty w danym banku. Również spłata rat kredytów odbywa się w złotych, ale według kursu sprzedaży waluty w danym banku. Oznacza to, że finansowanie spłaty musi zostać dokonane w złotych, a spłacający decyduje się na ponoszenie ryzyka walutowego w dłuższym czasie. Bank natomiast uzyskuje dodatkowy dochód w ramach cross-sellingu z tytułu przewalutowania rat kapitałowo-odsetkowych.

Kredyty we frankach szwajcarskich są atrakcyjne z uwagi na wysokość stopy procentowej, która w porównaniu z kredytami w innych walutach, a zwłaszcza złotowymi, jest wyraźnie niższa. Ponadto z przeświadczenia, że frank szwajcarski jest walutą stabilną. Atrakcyjne oprocentowanie wynika z niskiego poziomu stawek rynkowych dla depozytów w tej walucie. Przykładowo: 15 maja 6-miesięczny LIBOR dla CHF wynosił 1,57 proc., a rynkowa stawka oprocentowania odpowiednio dla EUR - 3,07 proc. i dla PLN - 4,21 proc. Koszt odsetkowy (stopa referencyjna plus marża) kredytu denominowanego we frankach jest więc ponad 2 razy niższy niż w złotych. Można jeszcze podkreślić wieloletnie tendencje: stopy procentowe dla depozytów w CHF są średnio o 1-1,5 proc. niższe niż dla depozytów w EUR i występuje między nimi silna dodatnia korelacja. Jedynym rzeczywistym zagrożeniem okazuje się kurs walutowy, a odpowiedź na pytanie, czy złoty będzie nadal mocny, czy też w dłuższym czasie osłabi się, przekłada się na realny koszt obsługi odsetkowej kredytu.

Jak jest w innych krajach

europejskich

Wzrost udziału walutowych kredytów w sektorze gospodarstw domowych, w tym na wydatki mieszkaniowe, jest naturalną konsekwencją stopnia "dolaryzacji" lub też "euroizacji" sektora bankowego gospodarki danego kraju. Wśród nowych członków Unii Europejskiej "euroizacja" oznacza zaufanie społeczeństw do planów przystąpienia do strefy euro oraz dążenie gospodarstw domowych do skorzystania z niższych stóp procentowych kredytów nominowanych w euro w stosunku do waluty krajowej. W większości przypadków kredyty w walucie obcej pozwalają kredytobiorcy na ubieganie się o wyższą kwotę finansowania z uwagi na korzystniejszy wynik oceny jego zdolności kredytowej do spłaty kredytu.Rynek mieszkaniowy w Polsce i pozostałych krajach określanych jako rynki wschodzące rozwija się dynamicznie, nadrabiając zaległości w stosunku do starej Europy, jak Francja, Niemcy, Belgia czy Holandia. Pod względem udziału zadłużenia z tytułu kredytów mieszkaniowych w zadłużeniu gospodarstw domowych ogółem Polskę znacznie wyprzedzają Estonia, Litwa, Republika Czeska i Węgry. Niestety, udział kosztów utrzymania i funkcjonowania mieszkań w wydatkach budżetów domowych wzrasta równie dynamicznie we wszystkich krajach przy niezadowalającym poziomie dochodów ludności, szczególnie w Chorwacji i Polsce. Zdecydowanie zmniejsza to zarówno możliwości obsługi spłat kredytów mieszkaniowych, jak i szansź na własne mieszkanie. Najbardziej zadłużone w bankach, w stosunku do PKB, są gospodarstwa domowe w Chorwacji, Estonii i na Węgrzech, a najwyższe obciążenie ryzykiem walutowym zanotowano w Estonii i w Polsce.

Reakcje regulatorów

Reklama
Reklama

Banki centralne krajów rozwijających się są świadome niebezpiecznej skłonności krajowych kredytobiorców do bagatelizowania ryzyka kursowego i stosowania zasady najniższych kosztów początkowych jako głównego kryterium przy wyborze oferty kredytowej. W większości przypadków, pomimo wysokiego udziału walutowego zadłużenia gospodarstw domowych, banki centralne ograniczają się do monitorowania sytuacji oraz ostrzeżeń kierowanych zarówno do sektora bankowego, jak i klientów.

I tak Bank Centralny Ser-

bii opublikował ostrzeżenie w związku ze znaczącym wzrostem kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich w stosunku do kredytów nominowanych w dinarze i euro. W Rumunii ostrzeżenie raczej nie wystarczy - problem ma szerszy zasięg z uwagi na wysoką inflację w gospodarce, a euro - naturalną koleją rzeczy - stało się walutą odniesienia stabilizującą rynek nieruchomości.

Węgry i Polska podjęły próbę rozwiązania systemowego. Węgry skupiły się na istocie związku między kredytami walutowymi a zmiennością kursu forinta i pracują nad wieloczynnikowym modelem odzwierciedlającym ich wzajemne oddziaływanie. Przeprowadzone analizy wskazują, że za rozkręcenie popytu na walutowe kredyty mieszkaniowe odpowiada presja podażowa dużej liczby produktów bankowych, opartych na walutach zagranicznych, generowana przez ofertę węgierskich banków komercyjnych. Doświadczenia wykazały, że kredytobiorca węgierski, podobnie jak polski, skłonny jest do akceptacji ryzyka walutowego w zamian za niższe obciążenia z tytułu obsługi kredytu.

"Rodzynek" ze strefy euro

Można byłoby stwierdzić, że zadłużenie gospodarstw domowych w walucie obcej to problem krajów rozwijających się i nie powinien raczej dotyczyć krajów strefy euro. Tymczasem od połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia opisane zjawisko występuje w Austrii. Obecnie udział kredytów nominowanych w walucie innej niż euro wynosi 20 proc. kredytów udzielonych sektorowi podmiotów niefinansowych, co stanowi równowartość 40 miliardów euro. Dla porównania: średnia w krajach Unii Europejskiej wynosi nieco ponad 5 proc. W segmencie gospodarstw domowych kredyty walutowe stanowią blisko 30 proc. całego zadłużenia. W strukturze walutowej zadłużenia wyraźnie dominuje frank szwajcarski. Niewielki udział ma jen japoński oraz, występujący sporadycznie, dolar amerykański. Z analizy Oesterreichische Nationalbank wynika między innymi, że zjawisko to wiąże się bardziej ze ścisłą współpracą gospodarczą graniczących ze sobą prowincji Austrii i Szwajcarii, niż z chęcią minimalizacji kosztów obsługi zadłużenia. Niemniej jednak ekspozycja na ryzyko walutowe jest bardzo wysoka i tamtejszy nadzór finansowy wymaga, w interesie zarówno kredytobiorców, jak i w celu utrzymania stabilności systemu finansowego, aby banki stosowały i zalecały klientom niezbędne instrumenty zabezpieczania ryzyka walutowego. Tak więc okazało się, że największe zadłużenie z tytułu walutowego zadłużenia gospodarstw domowych ma Austria. Ponieważ jednak stopy procentowe dla euro i franka szwajcarskiego są dodatnio skorelowane, nie generują większego ryzyka zarówno w krótkim, jak i dłuższym horyzoncie czasowym. W celu ograniczenia ryzyka walutowego wystarcza rygorystyczne zdyscyplinowanie austriackich banków przez organy nadzoru. Natomiast kredytobiorca nadal sam wybiera między obciążeniem swojego budżetu a ponoszonym ryzykiem. Bank Centralny Serbii wyjaśnia i ostrzega przed skutkami niekorzystnych zmian kursowych. Węgry obecnie poddają analizie zagadnienie od strony matematycznej. Polska stara się zneutralizować mechanizmy swoistego arbitrażu rynkowego, aby ochronić kredytobiorców. Przy czym, podobnie jak w Austrii, polskie banki będą zobowiązane każdorazowo do informowania klientów o poziomie ryzyka walutowego. Inna sprawa, czy wobec rosnących obciążeń budżetów domowych z tytułu utrzymania i funkcjonowania mieszkań, polscy kredytobiorcy docenią krajowe rozwiązanie.

Reklama
Reklama

Departament Statystyki NBP

Nowe rozwiązania

od lipca

1 kwietnia weszła w życie

"Regulacja S" Komisji Nadzoru Bankowego, która nakazuje bankom komercyjnym bardziej restrykcyjny sposób oceniania ryzyka kredytowego. Nowy przepis (będzie obowiązywać od 1 lipca) mówi, że zdolność kredytową klientów, którzy będą chcieli zaciągnąć pożyczki np. we frankach szwajcarskich, banki mają wyliczać w złotych, a potrzebną do obliczeń kwotę kredytu podwyższyć

Reklama
Reklama

o 20 proc. Nadzór zalecił też bankom podwyższanie kapitałów własnych tak, by fundusze banku równoważyły w całości wartość kredytów hipotecznych w walutach, w stosunku do tych kredytów, których wartość przekracza 70 proc. finansowanej

nieruchomości.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama