Udział kredytów walutowych w kredytach mieszkaniowych w 2005 r. rósł systematycznie, aby na koniec roku osiągnąć ponad 65 proc. Łączna kwota udzielonych kredytów mieszkaniowych przekracza już 7 miliardów złotych. Boom został wygenerowany przez wzrost akcji kredytowej, przede wszystkim transakcji indeksowanych do franka szwajcarskiego. W większości przypadków, wypłata środków z kredytów walutowych dla gospodarstw domowych następuje w złotych, po przeliczeniu kolejnych transz według bieżącego kursu kupna waluty w danym banku. Również spłata rat kredytów odbywa się w złotych, ale według kursu sprzedaży waluty w danym banku. Oznacza to, że finansowanie spłaty musi zostać dokonane w złotych, a spłacający decyduje się na ponoszenie ryzyka walutowego w dłuższym czasie. Bank natomiast uzyskuje dodatkowy dochód w ramach cross-sellingu z tytułu przewalutowania rat kapitałowo-odsetkowych.
Kredyty we frankach szwajcarskich są atrakcyjne z uwagi na wysokość stopy procentowej, która w porównaniu z kredytami w innych walutach, a zwłaszcza złotowymi, jest wyraźnie niższa. Ponadto z przeświadczenia, że frank szwajcarski jest walutą stabilną. Atrakcyjne oprocentowanie wynika z niskiego poziomu stawek rynkowych dla depozytów w tej walucie. Przykładowo: 15 maja 6-miesięczny LIBOR dla CHF wynosił 1,57 proc., a rynkowa stawka oprocentowania odpowiednio dla EUR - 3,07 proc. i dla PLN - 4,21 proc. Koszt odsetkowy (stopa referencyjna plus marża) kredytu denominowanego we frankach jest więc ponad 2 razy niższy niż w złotych. Można jeszcze podkreślić wieloletnie tendencje: stopy procentowe dla depozytów w CHF są średnio o 1-1,5 proc. niższe niż dla depozytów w EUR i występuje między nimi silna dodatnia korelacja. Jedynym rzeczywistym zagrożeniem okazuje się kurs walutowy, a odpowiedź na pytanie, czy złoty będzie nadal mocny, czy też w dłuższym czasie osłabi się, przekłada się na realny koszt obsługi odsetkowej kredytu.
Jak jest w innych krajach
europejskich
Wzrost udziału walutowych kredytów w sektorze gospodarstw domowych, w tym na wydatki mieszkaniowe, jest naturalną konsekwencją stopnia "dolaryzacji" lub też "euroizacji" sektora bankowego gospodarki danego kraju. Wśród nowych członków Unii Europejskiej "euroizacja" oznacza zaufanie społeczeństw do planów przystąpienia do strefy euro oraz dążenie gospodarstw domowych do skorzystania z niższych stóp procentowych kredytów nominowanych w euro w stosunku do waluty krajowej. W większości przypadków kredyty w walucie obcej pozwalają kredytobiorcy na ubieganie się o wyższą kwotę finansowania z uwagi na korzystniejszy wynik oceny jego zdolności kredytowej do spłaty kredytu.Rynek mieszkaniowy w Polsce i pozostałych krajach określanych jako rynki wschodzące rozwija się dynamicznie, nadrabiając zaległości w stosunku do starej Europy, jak Francja, Niemcy, Belgia czy Holandia. Pod względem udziału zadłużenia z tytułu kredytów mieszkaniowych w zadłużeniu gospodarstw domowych ogółem Polskę znacznie wyprzedzają Estonia, Litwa, Republika Czeska i Węgry. Niestety, udział kosztów utrzymania i funkcjonowania mieszkań w wydatkach budżetów domowych wzrasta równie dynamicznie we wszystkich krajach przy niezadowalającym poziomie dochodów ludności, szczególnie w Chorwacji i Polsce. Zdecydowanie zmniejsza to zarówno możliwości obsługi spłat kredytów mieszkaniowych, jak i szansź na własne mieszkanie. Najbardziej zadłużone w bankach, w stosunku do PKB, są gospodarstwa domowe w Chorwacji, Estonii i na Węgrzech, a najwyższe obciążenie ryzykiem walutowym zanotowano w Estonii i w Polsce.
Reakcje regulatorów