Strategie zrównoważone, zakładające podział portfela inwestycyjnego po połowie między akcje i papiery bezpieczne, np. obligacje, teoretycznie powinny być mniej ryzykowne od czysto akcyjnych. Tak też są reklamowane przez TFI. Tegoroczne wyniki funduszy z tej grupy, m.in. Pioneera i PKO/Credit Suisse, wskazują jednak, że może być odwrotnie. Przykłady Millennium i SEB pokazują nawet, że fundusze zrównoważone mogą osiągać straty, gdy czysto akcyjne są na plusie. Przyczyną takiej sytuacji mogły być zakupy akcji dokonywane przez zarządzających od początku roku, kiedy kursy silnie rosły, i utrzymywanie wysokiego udziału akcji w portfelach w momencie załamania na GPW. Skala korekty na giełdzie była bowiem zaskoczeniem dla wielu specjalistów.

Sami zainteresowani tłumaczą, że byli zmuszeni kupować akcje, bo aktywa funduszy rosły. Rozbieżności w wynikach mogły też być spowodowane różnicami w polityce inwestycyjnej funduszy. Więcej straciły te, których portfele są bardziej zbliżone do WIG20 niż WIG.

Ale to jeszcze nie koniec. Generalnie wyniki strategii zrównoważonych są w tym roku gorsze od tych, jakie inwestorzy mogli osiągnąć samodzielnie dzieląc swój kapitał na pół między fundusze obligacji i czysto akcyjne. Wynika z tego, że działania TFI w zakresie zmiany zaangażowania w akcje są mało skuteczne. Na dodatek pracę zarządzających "psują" zbyt wysokie koszty funduszy zrównoważonych.