Zostawmy jednak na chwilę rynkowe otoczenie i skoncentrujmy się właśnie na tym piątkowym ruchu cen. Na GPW mieliśmy rekordowy wzrost na otwarciu notowań WIG20 (+121,29 pkt.), który przeszedł bez większego echa. Po części dlatego, że niemal cały dorobek z otwarcia został zniwelowany (+16,39 pkt.), a po części zapewne dlatego, że część inwestorów odbierała to jako nadrabianie czwartkowych zaległości. Trochę w tym prawdy, ale rekordowe odreagowania na pozostałych parkietach też miały miejsce, mimo braku świąt. Czeski PX wzrósł w czwartek najmocniej od 12 lat, Nasdaq i S&P500 zanotowały tego dnia największy punktowy wzrost od marca 2003 r., a Dow Jones odnotował dwudniowy wzrost największy od listopada 2004 r. Można wręcz przewrotnie zapytać, czy czasami czwartkowe święto w ostatecznym rozrachunku tygodnia bykom nie zaszkodziło?
Uwaga na luki
Te rekordowe wzrosty niektórych indeksów i "luki hossy" (przyjmę tak w tekście dla uproszczenia - różnica między otwarciem a poprzednim zamknięciem) paradoksalnie nie świadczą dobrze o rynku. Jeśli zestawić ze sobą wszystkie luki hossy indeksu WIG20 od połowy 1998 r., to nasuwa się kilka ciekawych wniosków. Piątkowa luka hossy o wartości 121,29 pkt. jest bezprecedensowa, gdyż kolejna najwyższa wartość luki to dopiero 89,7 pkt (z poziomu 2378,40 pkt.). Piątkowa luka hossy zrobiona została niewiele ponad miesiąc po wyznaczeniu szczytu, a wspomniana luka 89,7 pkt. jest z 17 marca 2000 roku, czyli tydzień po wyznaczeniu szczytu hossy internetowej. Jako ciekawostkę można wspomnieć, że jeśli porównamy kształt świeczek przy obu tych szczytach, to jest niemal identyczny, zarówno przed utworzeniem luk, jak i na sesji gdy zostały wykreślone.
Nie chodzi jednak o podobieństwo kilku świeczek. Proszę spojrzeć na daty kolejnych rekordowych luk hossy. 17 III 2000 r. (89,7), 18 IV 2000 r. (89,2), 2 IX 1998 r. (84,3), 16 X 2000 r. (75,4), 3 I 2000 r. (74,3), 24 IX 1998 r. (70,2), 31 V 2000 r. (65,6), 18 VIII 1998 (64,1). Nie jest przypadkiem, że 8 (nie licząc piątkowej) na 9 największych luk hossy pojawiło się przy pęknięciu bańki internetowej (10 III 2000 r.), albo w czasie trwania kryzysu rosyjskiego. Dziesiąta w kolejności luka to 26 maja tego roku (58,14 pkt), a kolejne 5 pozycji to w 4 przypadkach znowu bańka internetowa i oczywiście druga połowa 1998 r. Jeśli więc założymy, że 11 maja 2006 r. wyznaczyliśmy szczyty hossy, to oznacza to, że od początku notowań WIG20 niemal wszystkie z rekordowych 15 luk hossy, z wyjątkiem 3 I 2000 r., miały miejsce nie w czasie hossy, ale w trakcie kreślenia szczytów, lub na poszczególnych etapach besJeśli ktoś taki układ 15 największych luk hossy z próbki 2000 sesji uznaje za przypadkowy, to dla rozwiania wątpliwości spójrzmy na drugą stronę medalu - "luki bessy" (zmiana na otwarcie WIG20). Spośród 16 największych luk bessy 11 zaznaczyłem na wykresie i wszystkie były albo w czasie kryzysu rosyjskiego, albo w czasie pękania bańki internetowej. Pozostałe 5 mieliśmy w tym roku (!).
Rekordowa luka bessy WIG20 wykreślona została 17 IV 2000 r., czyli około miesiąc po szczycie hossy internetowej (10 III 2000 r.) i miała wartość -130,4 pkt. Wcześniej trzecia w kolejności jest luka z 15 III 2000 r. z wynikiem -94,6 pkt. Między nimi jest zeszłotygodniowe osiągnięcie niedźwiedzi, gdy we wtorek (13 VI 2006 r.) zaczęliśmy -116,52 pkt. pod poprzednim zamknięciem. Czy ta wtorkowa rekordowa luka bessy znowu tylko przypadkiem była akurat analogicznie jak w 2000 r. miesiąc po wyznaczeniu szczytów hossy (11 V 2006 r.), czy może jednak jest kolejnym argumentem sugerującym długoterminowe niebezpieczeństwo? Nie za dużo tych podobieństw?
Bessa, czy wciąż hossa?