Reklama

Nadmierne oczekiwania napompowały ceny miedzi

Cena miedzi to wypadkowa wielu czynników. W niektórych okresach - tak jak w poprzednich miesiącach - o jej notowaniach decydują przede wszystkim nastroje inwestorów giełdowych

Publikacja: 19.06.2006 10:33

Najważniejszym czynnikiem kształtującym ceny miedzi w długim okresie jest kondycja gospodarki światowej. Im lepsza, tym większy jest popyt przemysłu na surowce, w tym i na ten metal. Oczywiście, wiele zależy też od aktualnej wielkości produkcji i zapasów. Im są większe, tym potencjalnie niższa jest cena miedzi. Ostatecznie jednak o bieżących zmianach decyduje połączenie "twardych" danych z gospodarki oraz oczekiwań inwestorów co do przyszłości. Nierzadko te oczekiwania okazują się zbyt wygórowane lub zbyt pesymistyczne.

Wzrost gospodarczy

jest najważniejszy

Analiza danych historycznych przekonuje, że o długoterminowym kierunku zmian cen miedzi decyduje tempo wzrostu gospodarczego. Porównajmy roczne zmiany cen miedzi i roczne zmiany produkcji przemysłowej w USA - największej gospodarce świata, od kondycji której w ogromnym stopniu zależy też koniunktura w gospodarce globalnej. Nie jest przypadkiem, że kilkuletni dołek cen miedzi jesienią 2001 r. (a w konsekwencji także dołek rocznej ich dynamiki) przypadł na ten sam moment, kiedy gospodarka amerykańska odbiła się od dna (roczny spadek produkcji przemysłowej wyniósł 5,5 proc.). Nie jest też zbiegiem okoliczności, że wiosną 2004 r. wzrost cen miedzi wyraźnie zwolnił w ślad za malejącą dynamiką produkcji przemysłowej. Działo się tak aż do połowy ubiegłego roku. Wówczas wzrost cen miedzi zaczął przyspieszać, wyprzedzając o kilka miesięcy odbicie w produkcji przemysłowej w USA.

Najprawdopodobniej najważniejszym jednak hasłem na rynku miedzi są "Chiny". Kraj ten przeżywa okres długotrwałego i szybkiego wzrostu gospodarczego. Za sprawą intensywnego rozwoju przemysłu (w tym rozbudowy sieci energetycznych i telekomunikacyjnych, infrastruktury transportowej i wzrostu liczby pojazdów) Chiny generują ogromny popyt na miedź. W ciągu ostatnich sześciu lat popyt na ten metal ze strony Chin rósł w średnim tempie 14,5 proc. rocznie. Wzrost gospodarczy w Państwie Środka wywołuje także wzmożony popyt na miedź w krajach sąsiednich - głównie w Tajwanie, Korei Płd. i Japonii. Dzieje się tak, gdyż kraje te eksportują do Chin wysoko przetworzone produkty, do których wytworzenia potrzebna jest właśnie miedź.

Reklama
Reklama

Australijski instytut badawczy AME Mineral Economics prognozuje, że do 2010 r. światowy popyt na miedź będzie rósł w tempie średnio 3,5 proc. rocznie. Wzrost popytu w Chinach co prawda nieco zwolni, ale i tak będzie nadal wyraźnie wyższy niż w innych częściach świata - ma wynieść 5-6 proc. rocznie. Analitycy instytutu prognozują, że w 2008 r. zapotrzebowanie Chin i innych krajów azjatyckich będzie stanowić aż połowę światowego zużycia miedzi.

Z tych powodów coraz większe znaczenie dla inwestorów ma tempo wzrostu gospodarczego w Chinach. Podobnie jak w gospodarce światowej, w Państwie Środka trwa od jesieni faza przyspieszenia. Roczny wzrost chińskiej produkcji przemysłowej wyniósł w maju 17 proc., wobec 16,2 proc. w kwietniu ub.r. Na szczycie koniunktury w kwietniu 2004 r. roczne tempo produkcji przekraczało 18 proc.

Tempo rozwoju gospodarki światowej wyznacza przede wszystkim kierunek zmian cen miedzi, jednak siła tych zmian zależy już od innych czynników. Nie istnieje prosta reguła przekładająca wzrost produkcji przemysłowej o 1 pkt proc. na wzrost dynamiki cen surowca o "x" proc.

Dzieje się tak m.in. ze względu na poziom produkcji i zapasów miedzi. Za najbardziej wiarygodne informacje odnośnie do stanu, a przede wszystkim zmian zapasów uważa się powszechnie dane Londyńskiej Giełdy Metali (LME). Od marca 2002 r. do czerwca 2005 r. zapasy LME niemal nieprzerwanie malały (z poziomu bliskiego 950 tys. ton do niespełna 30 tys. ton). W tym okresie miedź podrożała o 100 proc. Od połowy ub.r. relacja między topniejącymi zapasami a wzrostem cen wyraźnie jednak osłabła. Mimo że poziom zapasów wzrósł do prawie 122 tys. ton na koniec marca, inwestorzy najwyraźniej uznali, że jest to i tak wciąż niski poziom. W efekcie ceny miedzi poszybowały w górę (jak już wcześniej wspominaliśmy, był to skutek przyspieszenia w gospodarce).

Ostatecznie liczy się

spekulacja

Reklama
Reklama

Czynniki fundamentalne nie tłumaczą jednak wszystkiego. W maju roczna dynamika cen miedzi przekroczyła bezprecedensowy poziom 160 proc. Wśród analityków zaczęły się pojawiać głosy o bańce spekulacyjnej, która prędzej czy później musi pęknąć (i tak też się stało). W tym okresie ceny zupełnie oderwały się od fundamentów. Co prawda, w gospodarce światowej utrzymywało się ożywienie, ale nawet tempo wzrostu gospodarczego Chin nie było uzasadnieniem dla tak gwałtownej zwyżki cen.

Miedź to nie tylko surowiec do produkcji. To także przedmiot spekulacji. Na rynku obecni są inwestorzy instytucjonalni, tacy jak fundusze hedgingowe, ale nie tylko. Od ubiegłego roku na rynku nie gasną rozważania na temat posunięć chińskiego Państwowego Biura Rezerw. W ub.r. ta instytucja rządowa zajęła ogromne krótkie pozycje na rynku kontraktów na miedź na LME. Ponieważ utrzymywał się silny trend wzrostowy, pozycje te przyniosły wielkie straty. Jak podał ostatnio dziennik "South China Morning Post", straty te sięgnęły aż 700 mln USD. Podobno winny tych gigantycznych strat był jeden z pracowników biura, który działał na własną rękę. Co ciekawe, rynek miedzi nie pierwszy raz daje okazję do podobnych spektakularnych wydarzeń. W okresie między 1985 r. a 1996 r. trader w japońskim banku Sumitomo (Yasuo Hamanaka, zwany też "Mr. Copper" - Pan Miedź) obracał bez upoważnienia kontraktami na ukrytych rachunkach, powodując ostatecznie straty przekraczające 2,5 mld USD. Według analityków, w tym roku chińskie biuro rezerw stopniowo zamknęło krótką pozycję (kupując kontrakty), co było jednym z czynników stojących za gwałtownym wzrostem cen miedzi.

Co stanie się z ceną miedzi w nadchodzących miesiącach? Optymistyczny scenariusz jest taki, że ostatnie załamanie było prostą konsekwencją wcześ-niejszego nadmiernego, nieuzasadnionego wzrostu cen. W takim razie po kilku miesiącach będzie szansa na odbicie i odrobienie strat. Pesymistyczny (choć też jak najbardziej realny) scenariusz zakłada, że załamanie cen zapowiada znaczne osłabienie koniunktury w gospodarce światowej. To nie wróżyłoby dobrze rynkowi miedzi.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama