Wierzyciele kaliskiej Helleny wciąż nie zdecydowali, czy poprzeć propozycje Sovereign Capital i Hoopa. Te dwie firmy chcą zwołania zgromadzenia wierzycieli, które będzie mogło podjąć formalną decyzję o dalszym prowadzeniu procesu likwidacji masy upadłości.
Na początku miesiąca w siedzibie Hoopa odbyło się spotkanie spółek, którym Hellena jest winna pieniądze. Łącznie ponad 120 mln zł. Choć postępowanie układowe, a później likwidacyjne trwa od ponad roku, nie udało się im odzyskać pieniędzy. Dlatego Hoop i SC zaproponowały rozpoczęcie nowego postępowania. O jego wszczęcie wierzyciele mają się zwrócić do sędziego komisarza prowadzącego sprawę upadłości. Do tej pory na tę propozycję zgodzili się wierzyciele reprezentujący około 40 mln zł wierzytelności. Brakuje m.in. największego wierzyciela - firmy Alpla (producenta opakowań), któremu Hellena jest winna około 40 mln zł.
Jej zgoda umożliwiłaby dalsze działania, bo pomysłodawcy przedsięwzięcia chcą mieć poparcie firm, którym producent oranżady jest winny co najmniej 80 mln zł. - Jeżeli nie uda się zebrać większości 75 proc. wierzytelności, wycofamy się z pomysłu - twierdzi Robert Jędrzejowski, prezes SC. Przedstawiciele Alpli nie chcą na razie odpowiedzieć, czy przystąpią do "sojuszu".
Jeżeli uda się zdobyć poparcie odpowiedniej liczby wierzycieli oraz zgodę sędziego Hoop i SC mają przygotowany dalszy scenariusz działań. Hoop chciałby przejąć część majątku i spłacić długi producenta oranżady, wyprzedając resztę aktywów. Jednak domaga się, by uzyskać zgodę wierzycieli do końca czerwca. Marek Jutkiewicz, wiceprezes Hoopa, zastrzega, że możliwe są i inne rozwiązania. - Chodzi raczej o to, by zmobilizować wierzycieli do działania - dodaje R. Jędrzejowski. Zresztą SC zaraz po spotkaniu z wierzycielami został (na razie jako jedyny) spłacony przez Hellenę. Teraz więc jedynie promuje wejście Hoopa do zadłużonej firmy.