Spadki cen o ponad 20 proc. w cięgu miesięca musiały być dotkliwe dla niemal wszystkich uczestników rynku, gdyż zniżka była bardzo szeroka, a schronić się można było tylko na rynku terminowym... Wydaje się, że po takim spadku rynek musi się zatrzymać na dłuższę chwilę, na tyle przynajmniej, by można było na dłużej zadumać się na jego perspektywami.
Najważniejsze pytanie, które drąży z pewnością głowy inwestorów, dotyczy rządu trwajęcej korekty. Czy należy ją odnosić do trendu wzrostowego, który trwał kilkanaście miesięcy od wiosny ubiegłego roku, czy raczej jest to początek dłuższej dekoniunktury, mogącej potrwać wiele miesięcy. Przez ostatnich kilka tygodni trwania trendu wzrostowego nieracjonalność wyceny stawała się coraz bardziej wyraźna i rynek sam z siebie powinien na to zareagować - właśnie korektę. Dodatkowo nałożyły się na to niepokoje na rynkach światowych i w wyniku tego korekta, która przyszła, była bardzo głęboka.
Daleki jestem jednak w chwili obecnej od zapowiadania głębokiej, wielomiesięcznej bessy. Owszem, część czynników zewnętrznych wskazuje na możliwe osłabienie koniunktury, jednak polski rynek jest już na tyle rozwinięty i bogaty w inwestorów instytucjonalnych, by na pewnym poziomie (zapewne jeszcze nieco niższym od obecnego) powstrzymać spadek.
Na koniec chciałbym czytelnikom zwrócić uwagę na coraz częstsze przypadki zupełnego oderwania cen niektórych akcji od realiów ekonomicznych. Sobotni wywiad z akcjonariuszem jednej ze spółek opublikowany w "Parkiecie" jest tu dobrym przykładem. Teza, jakoby akcja Lenteksu warta miała być 140 złotych, gdyż na tyle wskazuje wskaźnik P/BV zupełnie niereprezentatywnej grupy spółek, wywołuje raczej uśmieszek na twarzy. Oprócz tego powinna wywołać również interwencję KPWiG, gdyż bliska jest opisowi "manipulacji" (art. 39 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi).
Po wynikach wczorajszych notowań spółki widać też, że inwestorzy jeszcze nie zauważyli, że ponad trzy czwarte zysku planowanego na ten rok pochodzi z niegotówkowej jednorazowej operacji