O zaledwie 0,2 proc. zmienił swoją wartość w ciągu minionego tygodnia indeks CRB Futures, który obejmuje kontrakty na surowce notowane w Nowym Jorku i Chicago. To wskazywałoby na duży spokój na rynku. Po drodze zaliczył jednak nowy dołek, oddalając się od zanotowanego przed połową maja rekordu już o blisko 10 proc. Przesądził o tym obserwowany w ostatni wtorek bardzo wyraźny spadek cen ropy naftowej, która ma największy udział w surowcowym wskaźniku. Cena baryłki spadła w Nowym Jorku do 68,56 USD, poziomu najniższego od miesiąca. Jednak pod koniec tygodnia znów zbliżyła się do 70 USD. Rynek reaguje przede wszystkim na doniesienia związane z Iranem, czwartym producentem ropy na świecie, który wciąż zastanawia się nad przyjęciem propozycji Zachodu dotyczącej zerwania programu jądrowego. Ma czas do końca czerwca. Wczoraj ropa taniała o ponad 1 proc., bo minister spraw zagranicznych Iranu przyznał w niedzielę, że jest "pozytywna atmosfera", jeśli chodzi o rozwiązanie konfliktu.
Wczoraj w pierwszych godzinach handlu na amerykańskim rynku w dół szły też ceny metali. Miedź spadła o 3,5 proc., do 3,11 USD za funt, i tym samym jest już o 90 centów tańsza od rekordowych notowań z 11 maja. Inwestorzy sprzedają metale, bo uważają, że podwyżki stóp procentowych na świecie przyczynią się do spowolnienia gospodarczego i zmniejszy się na nie popyt. O ponad 1 proc. taniało też złoto i srebro, przede wszystkim na skutek umocnienia się dolara.
W efekcie wskaźnik CRB Futures spadł wczoraj o ponad 4 pkt, do 334,6 pkt.