Holenderski Philips Electronics chce sprzedać dział zajmujący się produkcją półprzewodników. Dzięki temu wyniki finansowe mają być mniej podatne na wahania koniunktury.
Wczorajsza deklaracja nie jest niespodzianką. Już w grudniu Philips informował, że z działu półprzewodników utworzy osobną firmę, co eksperci odebrali właśnie jako zapowiedź wprowadzenia go na giełdę lub odsprzedania.
Według wyceny analityków, wartość tego działu, który ma ok. 15-proc. wkład w przychody konglomeratu, może przekroczyć 9 mld euro. Philips początkowo będzie chciał zachować mniejszościowy pakiet udziałów, jednak dyrektor generalny Gerard Kleisterlee nie wyklucza, że w przyszłości ograniczy inwestycję do zera.
Nowa firma może trafić na giełdę, lecz równie dobrze może zostać sprzedana inwestorowi branżowemu lub finansowemu. Zainteresowani mogą być najwięksi gracze w branży półprzewodników w Europie: mający siedzibę w Genewie koncern STMicroelectronics oraz niemiecki Infineon Technologies. Philips w produkcji półprzewodników w Europie plasuje się tuż za nimi. Układy scalone z fabryk holenderskiego koncernu trafiają m.in. do popularnych odtwarzaczy iPod i telefonów komórkowych Samsunga.
Philips liczy, że rezygnacja z wytwarzania układów scalonych przełoży się na większą stabilność wyników finansowych i giełdowych notowań. Przez ostatnie dwa lata dział półprzewodników zarobił na poziomie operacyjnym ponad 700 mln euro, jednak wcześniej w ciągu trzech lat stracił aż 1,5 mld euro. Philips postawi na produkcję sprzętu oświetleniowego, urządzeń medycznych i elektroniki użytkowej.