Na czwartkowym otwarciu akcje Mispolu kosztowały 9,85 zł, czyli 23,13 proc. powyżej ceny emisyjnej (8 zł). Prawa do akcji (PDA) spółki, które też były wczoraj notowane po raz pierwszy, kosztowały na otwarciu 9,2 zł (wzrost o 15 proc.). Więcej na debiucie dał w tym roku zarobić tylko North Coast (23,9 proc.). Na koniec sesji wycena Mispolu spadła. Kurs akcji wyniósł 8,90 zł, a PDA 8,80 zł.

Mispol jest siódmym tegorocznym debiutantem. W ofercie publicznej sprzedał 3,65 mln walorów. Dodatkowo jego akcjonariusze pozbyli się 1,7 mln papierów. Należący do grupy BGŹ fundusz Hals sprzedał 1,41 mln akcji, a DLS (firma zarządzająca hurtowniami spożywczymi) - 290 tys. Cena akcji miała pochodzić z przedziału 8-10 zł. Ostatecznie, 12 czerwca, zarząd firmy ustalił ją na 8 zł. - Był to jeden z najgorszych dni na giełdzie w ostatnim czasie. Indeks WIG spadł wtedy o 3,4 proc. - zauważa Marek Piątkowski, prezes Mispolu. - Gdyby cena ustalana była tydzień wcześniej, byłaby na pewno wyższa - dodaje. Jego zdaniem, akcje spółki są warte 12 zł. - Dlatego kupiłem walory w ofercie i zamierzam dalej zwiększać zaangażowanie. Obecna cena jest wciąż bardzo atrakcyjna - twierdzi.

Oferta Mispolu warta była 43 mln zł. Z tej kwoty do spółki trafiło 29,2 mln zł. W ciągu najbliższych dwóch lat firma zainwestuje 50-55 mln zł. Oprócz pieniędzy z emisji wykorzysta kredyty bankowe i unijne fundusze strukturalne. - W pierwszej kolejności zajmiemy się uruchomieniem produkcji karmy dla zwierząt - zapowiada Marek Piątkowski. Firma planuje kupić fabrykę lub wybudować ją od nowa. Zarząd wkrótce podejmie decyzję w tej sprawie. Do końca roku spółka chciałaby rozpocząć sprzedaż produktów. Będzie to karma ze średniej i niższej półki.

Mispol działa w Polsce i na Białorusi. Jego polskie zakłady sprzedają na rynki unijne, a białoruskie - na rynki wschodnie. - Myślę, że za 5-7 lat konserwy i przetwory sprzedawane przez zakłady białoruskie przewyższą część skierowaną na rynki UE - zapowiada Marek Piątkowski. Zarząd podtrzymuje prognozy finansowe na ten rok. Grupa chce poprawić przychody o 46 proc., do 105,1 mln zł, a zysk netto o 55 proc., do 8,8 mln zł. Na dywidendę jednak na razie nie ma co liczyć. - Mamy bardzo rozbudowany program inwestycyjny. Podzielimy się nie wcześniej niż w 2008 r. - zapowiada prezes.