- Rynek TFI w Polsce czeka poważna zmiana, polegająca na przejściu od dotychczasowych funduszy do konstrukcji parasolowych - zapowiada Sebastian Buczek, prezes ING TFI. Jego zdaniem, za dwa, trzy lata takie konstrukcje będą stanowić przynajmniej 50 proc. aktywów zarządzanych przez ING TFI. Główny powód to korzyści podatkowe - przenoszenie pieniędzy między subfunduszami, funkcjonującymi w ramach jednego "parasola" jest zwolnione z "podatku Belki". Na zgodę Komisji Papierów Wartościowych i Giełd czekają obecnie cztery wnioski dotyczące utworzenia "parasoli", złożone przez cztery różne TFI. Takie konstrukcje mają już m.in. PKO TFI i Millennium TFI, a do startu przygotowuje się AIG TFI.
Fundusz parasolowy uruchamia też ING TFI. Ma się składać z sześciu nowo utworzonych subfunduszy. Nowością będzie tzw. subfunbdusz selektywny. Może inwestować od zera do 100 proc. aktywów w akcje. Ma się skupiać na spółkach debiutujących na GPW, będących potencjalnym celem przejęć i fuzji, rodzinnych czy niedowartościowanych z powodu podania gorszych informacji. Sebastian Buczek ostrzega, że jego wyniki mogą się różnić o kilka punktów procentowych od klasycznych strategii akcyjnych. Będzie jednak mniej uzależniony od zachowania całego rynku. Jak informuje prezes ING TFI, celem funduszu nie będzie obstawianie trendów rynkowych i dopasowywanie do tego poziomu zaangażowania w akcje, a wyłącznie selektywny dobór spółek.
Zarządzający z ING podtrzymują prognozy ze stycznia zakładające wzrost WIG w tym roku o 10-15 proc. Obecnie indeks jest notowany 5 proc. powyżej poziomu z końca grudnia.
Sebastian Buczek oczekuje, że w czerwcu saldo wpłat i wypłat z funduszy ING będzie dodatnie. Przyznaje, że zeszły tydzień zamknął się na minusie, ale spodziewa się, że już od przyszłego wpłat powinno być więcej niż wypłat. - Najbardziej nerwowi inwestorzy już się wycofali - ocenia.