Największy europejski ubezpieczyciel chce zmniejszyć zatrudnienie do 2009 r. o 4,2 proc. W niemieckich oddziałach Allianza pracę straci 5000 osób, a w należącym do spółki Dresdner Banku zlikwidowanych zostanie kolejne 2480 etatów. - To trudna decyzja, jednak jej unikanie oznaczałoby powolną utratę konkurencyjności - powiedział prezes Gerhard Rupprecht.
Zwolnienia są odpowiedzią na utratę klientów przez monachijskiego ubezpieczyciela, których liczba na krajowym rynku w ciągu ostatnich pięciu lat spadła z 20 do 19 milionów. Oszczędności powstałe z tytułu redukcji stanowisk mają obniżyć koszty funkcjonowania koncernu. Spółka oczekuje, że w przyszłym roku zostanie jej w kieszeni 200 mln, w 2008 r. 400 mln, a w 2009 r. aż 600 mln euro. Dzięki temu przedsiębiorstwo zwiększy rentowność kapitału własnego, która jest obecnie niższa niż u konkurencji. Podczas gdy u Allianza w ub.r. ukształtowała się na poziomie 12,6 proc., to we francuskim towarzystwie AXA była o 0,8 pkt proc., a we włoskim Generali o 3,9 pkt proc. wyższa. - Allianz pod tym względem pozostaje w tyle za międzynarodowymi ubezpieczycielami - przyznaje Markus Engels z Cominvest Asset Management.
Decyzja o zwolnieniach wpłynęła na wzrost kursu akcji Allianza o ponad 2 proc. Entuzjazm inwestorów jednak nieco osłabł po tym, jak związek zawodowy Verdi zagroził strajkami. - Jeżeli władze spółki nie podejmą z nami szybko negocjacji w sprawie gwarancji zatrudnienia, nie skończy się jedynie na demonstracjach - powiedział jego przewodniczący Uwe Foullong.
bloomberg, handelsblatt.de