Z punktu widzenia posiadaczy akcji to nie była dobra sesja. Podobnie jak w ostatni piątek, notowania otworzyły się znacznie powyżej poprzedniego zamknięcia. Identycznie jak przed sześcioma dniami całe zdobyte terytorium popyt oddał jeszcze przed zakończeniem notowań.

Czwartkową sesję można interpretować jako próbę przełamania linii trendu, pociągniętej po szczytach z 11 maja i 5 czerwca. Próba ta zakończyła się niepowodzeniem, na wykresie pojawiła się w miarę wysoka czarna świeca, obroty, po raz pierwszy właśnie od piątku, przekroczyły 1 mld zł. Stąd niedaleko już do niezbyt przyjemnego wniosku - oto wczoraj zakończyliśmy wzrostową korektę na rynku akcji. Pora teraz na przetestowanie głównej linii, która właśnie przekroczyła 2400 pkt.

Główną nadzieję na powstrzymanie spadków inwestorzy upatrują zapewne w bardzo mocnym zachowaniu węgierskiego BUX na kilku ostatnich sesjach. Wczoraj zyskał prawie 3 proc. i mocno zbliżył się do granicy 20 tys. pkt, gdzie znajduje się linia szyi rozległej formacji podwójnego szczytu. Różnica w zachowaniu obydwu indeksów wynika przede wszystkim ze zwyżki kursu MOL-a i słabym odreagowaniu ostatniej przeceny przez PKN. Wykres kursu MOL-a powrócił ponad analogiczny opór, do którego zbliża się BUX.

Wskazać można dwa indeksy branżowe, na których zbudowane zostały formacje zapowiadające spadek notowań, ale które jeszcze nie doczekały się wypełnienia - WIG Banki i WIG Informatyka. Dłużej powstawała konsolidacja na wykresie WIG Informatyka. Wybicie z niej nastąpiło w zeszłym tygodniu i zapowiada jeszcze ok. 10-proc. przecenę spółek z tego sektora. Jego wpływ na wartość WIG20 jest jednak niewielki - ze spółek informatycznych w wyliczaniu indeksu uwzględniany jest już tylko Prokom. Opisywana formacja stanowi zagrożenie przede wszystkim dla MIDWIG. Przez cztery miesiące powstała natomiast głowa z ramionami na wykresie WIG Banki. Do jej realizacji brakuje spadku, w odniesieniu do wczorajszego zamknięcia, o 12 proc. W skład WIG20 wchodzi 5 banków i mają ok. 36-proc. udział w portfelu

indeksu.