Znacznie słabszy odczyt wskaźnika wyprzedzającego koniunkturę (LEI) w USA spowodował obawy inwestorów o przyszły wzrost gospodarczy i pogorszenie nastrojów na rynkach wschodzących.
Plotki o dymisji minister finansów, chociaż nieprawdziwe, dodatkowo osłabiają złotówkę. Dzisiaj rano przebiliśmy ważny opór 4,10 i kurs może z łatwością wzrastać jeszcze wyżej.
Nawet świetne dane o sprzedaży detalicznej nie pomogą złotówce, gdyż na ogół piątek jest dniem realizacji zysków w naszym regionie. Dopiero powrót eurodolara powyżej 1,2690 pozwoli stwierdzić, że nastąpiła zmiana trendu (krótkoterminowego) na spadkowy i przełoży się na głębszą korektę notowań EURPLN. Od dołu ograniczeniem dla wahań jest wsparcie na poziomie 4,0750.
Mimo porannego spadku do 3,20 notowania USDPLN wczoraj zakończyły dzień w okolicach silnego oporu na poziomie 3,25. Już kilkakrotnie poziom ten zatrzymywał wzrosty, jednakże wczorajszy wzrost rentowności amerykańskich obligacji dziesięcioletnich do najwyższego poziomu od maja 2002 roku (5,21 proc.) znów wywołał niepokój na rynkach wschodzących.
Mimo bardzo słabych danych makroekonomicznych dolar pozostaje mocny na rynkach bazowych, co może się przełożyć na próbę ataku na poziom 3,30. Nadzieje na zatrzymanie wzrostów wartości tej waluty należy także wiązać z dzisiejszym raportem o zamówieniach na dobra trwałe i możliwym wzrostem cen tamtejszych obligacji. Dopiero powrót eurodolara powyżej 1,2690, będzie oznaczał zmianę trendu na spadkowy i powrót notowań w okolice 3,14.