Na chwilę polska waluta kosztowała już ponad 4,13 złotego za euro i 3,3000 za dolara. Po ogłoszeniu dymisji i podaniu nazwiska kandydata na nowego ministra złoty niespodziewanie zaczął się umacniać. Taka tendencja panowała na rynku do zakończenia sesji. Około godziny 17.00 za jednostkę wspólnej waluty trzeba było zapłacić 4,10, a za dolara 3,27.
Wzmocnienie złotego to z jednej strony efekt oddalenia ryzyka i niepewności, która powstałaby w przypadku wakatu na tym ważnym stanowisku, a z drugiej zapowiedzi, że dyscyplina budżetowa, której strzegła Gilowską będzie kontynuowana.
O kandydacie na ministra wiadomo, że w ostatnim czasie był doradcą ekonomicznym premiera Marcinkiewicza, a wcześniej w latach 1999-2005 sprawował funkcję prezesa funduszu emerytalnego Allianz. Paweł Wojciechowski jest mało znaną postacią dla rynku. Powszechnie uważa się, że będzie miał słabszą pozycję w rządzie, o czym świadczyć może fakt, że nie będzie wicepremierem.
Zamieszanie związane ze zmianą ministra finansów w najbliższym czasie ucichnie, co powinno się przełożyć na krótkoterminowe wzmocnienie złotego. Rynki są już znacznie wyprzedane, a korekta spadkowa to kwestia najbliższych dni. W mojej ocenie w przyszłym tygodniu jest szansa na spadek kursów nawet w okolice 4,00 za euro. W dłuższej perspektywie polska waluta ponownie osłabnie na fali niekorzystnego sentymentu dla walut większości krajów regionu.
Damian Rosiński - analityk Capital Management Poland