Trend wzrostowy, sprzyjający hossie zwyżce kursów akcji notowanych na emerging markets, trwa na rynku surowców od października 2001 roku. Zanim 11 maja indeks CRB, którego wartość wyliczana jest na podstawie kursów 19 towarów i materiałów notowanych na giełdach amerykańskich, osiągnął 365,4 pkt., zyskał 99 proc. Od tamtej wartości do dołka z 13 czerwca CRB stracił 9,6 proc. Trwająca już sześć tygodni korekta wpisuje się zatem w obowiązujący od początku hossy schemat, zgodnie z którym przecena na rynku surowców nie przekracza 10 proc. Złamanie tej granicy może być przez inwestorów odebrane jako zapowiedź dłuższej zmiany trendu. Jednocześnie w ledwie 3-proc. odległości od wykresu indeksu znajduje się główna linia trendu wzrostowego, obejmującą całą hossę. W wąskim przedziale między wykresem indeksu i linią trendu jest jeszcze miejsce na roczną średnią. To wsparcie nie zostało pokonane od ponad czterech lat. Dalszy spadek indeksu CRB byłby więc w praktyce wyrokiem śmierci na surowcową hossę. Czy rzeczywiście zapadnie i zostanie wykonany? Chyba nie ma sensu zgadywać, natomiast nie ulega wątpliwości, że takie zagrożenie jest realne. Wprawdzie żadna korekta na rynku surowcowym nie przekroczyła 10 proc., ale pięć zamknęło się w przedziale 7-10 proc. Trzy z nich zdarzyły się w ostatnich 10 miesiącach. W tym czasie każde wyjście indeksu surowcowego ponad poprzedni szczyt było okazją do realizacji zysków, a nie przyspieszenia zwyżki. Rynek ma zatem coraz większe problemy z utrzymaniem trendu, ale ten wciąż nie został zakończony.