Fundusze akcji to oferta przede wszystkim dla inwestorów, którzy akceptują długi, przynajmniej kilkuletni horyzont inwestycyjny. Pozwala na osiągnięcie wysokich stóp zwrotu mimo nieuniknionych cyklicznych okresów dekoniunktury na rynkach akcji. Podczas hossy fundusze akcji rosną bowiem szybciej niż same akcje, zaś podczas bessy tracą mniej. Tezę tź uzasadnia porównanie stóp zwrotu reprezentatywnych indeksów - WIG20 dla rynku akcji oraz Secus Index Funduszy Akcji (obrazuje średnią zmianę cen w grupie funduszy akcyjnych - patrz: wykres 1). Dotyczy to, oczywiście, długiego terminu, nie zaś poszczególnych tygodni czy miesięcy, ponieważ w przypadku wystąpienia okresowych spadków, zarządzający funduszem musi mieć czas na odrobienie strat i wypracowanie zysku. W ten sposób inwestor, który przetrwa cały cykl hossa - bessa, ostatecznie osiąga wysoki zysk, czym nie może się pochwalić liczne grono spekulantów reagujących nerwowo, decydując się często pod wpływem emocji na zawarcie transakcji w najmniej odpowiednich momentach.
Zarabia inwestor, który zaufał profesjonalistom
Dla zobrazowania sytuacji, prześledźmy teoretyczną inwestycję w akcje oraz jednostki uczestnictwa funduszy akcji. Załóżmy, że inwestycja rozpoczyna się 10.03.2000 r. w najbardziej niefortunnym momencie dla rynku akcji - w dniu rekordu hossy internetowej, której szczyt został wyrównany dopiero po upływie 5,5 roku (jej koniec następuje 16.06.2006 r.). Inwestor "A", który lokuje pieniądze w akcje największych spółek notowanych na giełdzie - dla uproszczenia uzyskuje stopę zwrotu wynikającą ze zmiany indeksu WIG20. Inwestor "B", który powierza pieniądze w zarządzanie funduszom akcji - osiąga wynik mierzony indeksem Secus Index Funduszy Akcji. Inwestor "A" w tym okresie zarabia niecałe 3 proc., natomiast stopa zwrotu inwestora, który zaufał specjalistom, sięgnęła blisko 60 proc. Główny indeks giełdy, z uwagi na konstrukcję, nie jest tutaj wprawdzie miarą idealną, gdyż w przeciwieństwie do wyceny jednostek funduszy nie uwzględnia m.in. wartości dywidend wypłacanych przez spółki. Jednak nawet przy uproszczonym założeniu podnoszącym dochodowość inwestora "A" o 5 proc. w przeliczeniu na każdy rok (założenie optymistyczne przeciętnej stopy dywidendy), stopa zwrotu funduszy będzie i tak przynajmniej dwukrotnie wyższa w porównaniu z indeksem WIG20.
Kiedy kupować i sprzedawać?
Biorąc pod uwagź długoterminowy horyzont inwestycyjny i długoterminowy trend wzrostowy na rynku funduszy, nietrudno dojść do wniosku, że silniejsze przeceny na rynkach akcji to najlepsze momenty do kupna jednostek funduszy. Niestety, w praktyce reguły te nie są przestrzegane. W okresach hossy, szczególnie długoterminowej, kiedy fundusze prześcigają się w pokazywaniu wysokich zysków, skłonność do powierzania im pieniędzy jest wysoka, natomiast w okresach gorszej koniunktury - zainteresowanie nie tylko spada, ale wartość umorzeń często przewyższa wartość wpłat, co wymusza na rynku podaż akcji ze strony funduszy. Psychika tłumu jest identyczna jak na rynku akcji. Chętniej kupuje się drogo, po długotrwałych wzrostach, zaś do sprzedaży skłania spadek, kiedy ceny z reguły są już na dnie lub w jego okolicach. W dużym uproszczeniu ten nieracjonalny sposób działania charakteryzuje przede wszystkim inwestorów krótkoterminowych, przerażonych krótkoterminową stratą, mimo iż w momencie rozpoczynania inwestycji powinni brać pod uwagę i akceptować ryzyko krótkoterminowych wahań. Proces ten jest szczególnie widoczny w ostatnim okresie. Długotrwała hossa i znakomite wyniki funduszy w pierwszym kwartale 2006 r. wywołały rekordowe wpływy nowych środków w kwietniu, jednak już majowy silny spadek wyraźnie zniechęcił do inwestowania.Który fundusz?