Noble Bank planuje otworzyć 20 placówek w ciągu najbliższych dwóch lat. Będzie pośredniczyć w sprzedaży produktów 28 banków, 12 towarzystw funduszy inwestycyjnych i 3 towarzystw ubezpieczeniowych na życie. Oprócz tego Noble, kierujący usługi doradztwa finansowego do zamożniejszych klientów, ma w ofercie produkty własnej marki.
Na razie działa jeden oddział - bez szyldu, w ekskluzywnej kamienicy przy Al. Ujazdowskich w Warszawie. - Mamy za sobą już kilkadziesiąt spotkań z klientami - mówi Dorota Kossowska, dyrektor PR Noble Banku. Wkrótce ruszy druga placówka w Warszawie (tym razem łatwo dostępna "z ulicy"), a do końca roku powstaną kolejne trzy w największych polskich miastach. Uruchomienie każdej z nich kosztuje średnio 100 tys. zł. Wiceprezes Noble Banku Jarosław Augustyniak szacuje, że oddziały staną się zyskowne w ciągu trzech miesięcy. Sam bank po pierwszych pięciu miesiącach tego roku miał 11 mln zł zysku netto.
Nowy bank zarabia na prowizjach za pośrednictwo w sprzedaży produktów innych instytucji finansowych. Klienci nie ponoszą kosztów doradztwa. Wyjątkiem jest pośrednictwo przy zakupie nieruchomości (od 1 do 2 proc. od wartości nieruchomości). J. Augustyniak uważa, że na rynku brakuje profesjonalnych doradców ds. nieruchomości.
- Nasi klienci mają możliwość spotkania z taką osobą. Do ich dyspozycji jest także doradca inwestycyjny - Mariusz Staniszewski, były zarządzający w Credit Suisse Asset Management - mówi J. Augustyniak. Staniszewski jest także prezesem Nobel Asset Management, który we wrześniu ma rozpocząć działalność.
Na razie Noble Bank ma pięcioro doradców - wszyscy wywodzą się z Open Finance, pośrednika finansowego należącego do grupy Getin Holding. Docelowo ma być ich co najmniej 100. Jarosław Augustyniak ocenia, że w ciągu kilku miesięcy jeden doradca pozyska od 80 do 100 klientów. - Rynek polski jest jeszcze chłonny. Na Zachodzie pozyskanie takiej liczby osób zajmuje zwykle kilka lat - dodaje.