Uważam, że to bardzo ważne, aby Polska oszacowała zarówno korzyści, jak i koszty, które są związane ze wstąpieniem do Europejskiej Unii Walutowej - mówi Andrew Dean, zastźpca dyrektora działu studiów krajowych dyrekcji ekonomicznej Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, współautora raportu na temat polskiej gospodarki. - Aby zostać jej członkiem, musicie mieć pewność, że wasza gospodarka jest wystarczająco elastyczna. Na przykładzie innych krajów, które już przyjźły euro, można zauważyć, że dostosowanie gospodarki nie zawsze przychodzi łatwo - stwierdza.
Słaby rynek pracy
Przedstawiciele OECD ostrzegają w swoim raporcie, że zastąpienie złotego przez euro wymaga dostosowania się do polityki Europejskiego Banku Centralnego. Nie zawsze jest ona zgodna z lokalnymi potrzebami krajów Unii. Może to negatywnie odbijać się na ich gospodarce: powodować zahamowanie wzrostu gospodarczego i zwiększenie bezrobocia. Nie wiadomo, czy Polska jest na to gotowa. - Wasza polityka makroekonomiczna nie budzi poważnych zastrzeżeń - mówi Andrew Dean. - Widać również, że rząd reformuje politykę fiskalną i stara się ograniczać deficyt budżetowy. Brak elastyczności w Polsce można zaobserwować głównie na rynku pracy - stwierdza. Jego zdaniem, główny problem to wysokie bezrobocie. - Wynika ono z wielu czynników, ale wydaje mi się, że polski system transferów socjalnych nie zachęca do pobudzania zatrudnienia. Musicie ściślej monitorować system świadczeń rentowych i emerytalnych. W Polsce jest miejsce na zmniejszenie liczby osób przechodzących na wcześniejsze emerytury - uważa.
Trzeba ograniczać wydatki
Z kompleksowej analizy polskiej gospodarki, którą przedstawiła OECD, wynika, że dla pobudzenia rynku pracy korzystna byłaby obniżka podatków. Jednak bez lepszej kontroli wydatków publicznych rządowi nie uda się zmniejszyć stawek. A jeśli już, zagrozi to zwiększeniem deficytu budżetowego. Jego odpowiednio niski poziom jest jednym z kryteriów wstąpienia do strefy euro.