Reklama

Wydatki na promocję podbiją koszty ofert

Przy emisjach pierwotnych dotychczasowi właściciele często sprzedają także swoje akcje. Jednak to spółka z reguły ponosi większość kosztów

Publikacja: 29.06.2006 08:59

Z emisji trafia do spółki średnio około 95 proc. wartości oferty. Pozostałe 5 proc. pochłaniają wydatki na jej przeprowadzenie. Koszty są jeszcze wyższe, jeśli firmy prowadzą kampanie marketingowe. Wydane w ten sposób pieniądze nie są uwzględniane w wyniku finansowym. Koszty emisji są finansowane z kapitału zapasowego.

W tym roku Komisja Papierów Wartościowych i Giełd zatwierdziła trzynaście prospektów emisji pierwotnych. Średni poniesiony lub planowany koszt to około 5 proc., czyli bardzo podobnie jak w ubiegłym roku.

Dotychczas największe wydatki względem wpływów z emisji miał Gino Rossi. Producent i dystrybutor obuwia zaplanował 2,8 mln zł na wprowadzenie swoich akcji na Giełdę Papierów Wartościowych. - Blisko połowę pieniędzy przeznaczyliśmy na towarzyszącą emisji kampanię promocyjną - powiedział Maciej Fedorowicz, prezes Gino Rossi. Poza prowizją dla wprowadzającego domu maklerskiego, do kosztów emisji debiutant zaliczył również opłatę dla Ernst&Young. Spółka zleciła mu opracowanie modelu finansowego funkcjonowania firmy oraz korzystała z jego usług doradczych. Przy wpływach ze sprzedaży walorów na poziomie 36 mln zł koszty oferty słupskiej firmy wyniosą zatem około 7,8 proc.

Część płacą

starzy akcjonariusze

Reklama
Reklama

Podobnie wortal finansowy Bankier.pl miał stosunkowo wysoki udział kosztów w wpływach z emisji (6,8 proc.). - Wykorzystaliśmy ofertę do promocji swojej marki w mediach zewnętrznych - powiedział Tomasz Jażdżyński, prezes Bankier.pl.

Właściciele starych akcji często wykorzystują emisję do sprzedaży części swoich walorów. Nie ma jednak zasady, według której mieliby oni uczestniczyć w jej kosztach. Wydatki mogą być dzielone proporcjonalnie do przychodów, ale znacznie częściej to spółka ponosi większą ich część lub nawet całość. W przypadku Bankier. pl do spółki wpłynęło około połowy wartości całej emisji, a firma poniosła blisko 80 proc. kosztów. Dlatego licząc tylko wydatki spółki ich udział stanowił już prawie 12 proc. wpływów z emisji. - To spółka przygotowywała ofertę i dlatego poniosła większość kosztów - wyjaśniał prezes Bankiera. pl. Gdyby były jednak jakieś problemy z uplasowaniem całej oferty, to akcje spółki byłyby sprzedawane w pierwszej kolejności.

Firmy North Coast (dystrybutor importowanych produktów spożywczych) oraz Eurofilms (producent folii) w raportach poinformowały, że to spółki poniosły pełne koszty oferty. W obu przypadku blisko połowa wpływów z emisji trafiła do dotychczasowych akcjonariuszy. - Koszty zależne od wielkości oferty zostały poniesione proporcjonalnie przez spółkę i akcjonariuszy - wyjaśnił Grzegorz Kędzierski, prezes Eurofilmsu. W całości firma poniosła koszty stałe emisji.

Najmniej za przeprowadzenie oferty zapłacił Cash Flow (2,7 proc. wpływów z emisji). - Z rynku mieliśmy sygnały o zainteresowaniu naszą ofertą, poza tym emisja nie była zbyt wielka. Dlatego zrezygnowaliśmy z dużej kampanii reklamowej - stwierdził Tomasz Halabowski rzecznik prasowy windykacyjnej firmy. Podobnie Eurofilms ofertę promował tylko w gazetach i portalach finansowych. Dlatego koszty były niewysokie, a przy 32 mln zł wpływów z emisji ich udział w niej nie przekroczył 3 proc.

Najtaniej

przy kolejnych emisjach

Reklama
Reklama

Najniższe koszty są w przypadku ofert z prawem poboru. Tutaj obsługa emisji sprowadza się do przygotowania prospektu i wsparcia technicznego. Dlatego wydatki są porównywalnie niewielkie. Giełdowy Próchnik w tegorocznej ofercie skierowanej do akcjonariuszy pozyskał ponad 22,7 mln zł. Łączna wartość kosztów wykazana w raporcie po zakończeniu emisji to tylko 277 tys. zł (1 proc. wpływów). - Inwestorzy już znają spółkę, więc nie musieliśmy wydawać dużo na promocję wizerunkową. Naszym głównym celem było poinformowanie akcjonariuszy, na co zamierzamy wykorzystać pieniądze - stwierdził Mikołaj Habit, wiceprezes producenta garniturów. Spółka wydała jednak na promocję 29 tys. zł. - Uznaliśmy, że takie wydatki są konieczne, aby zaprezentować możliwości rozwoju mimo wcześniejszych kłopotów finansowych - dodał wiceprezes.

Opłaty zależą

też od koniunktury

Specjaliści z branży twierdzą, że w dużej mierze koszty oferty zależą od sytuacji rynkowej. Jeśli w danym okresie jest mało transakcji, domy maklerskie są gotowe obniżyć swoje prowizje, żeby zdobyć zlecenie. Gdy wprowadzający mają pełne ręce roboty, to i na nowe oferty patrzą wybiórczo, żądając często większej zapłaty.

W związku z ubiegłorocznymi zmianami przepisów dotyczących ofert publicznych rynek spodziewał się, że ceny usług domów maklerskich powinny nieco wzrosnąć. Poprzednie regulacje bardzo szczegółowo określały zawartość prospektu i precyzyjnie wskazywały wymagane informacje, co ułatwiało jego przygotowanie. Obowiązujące rozporządzenie unijne jest znacznie mniej szczegółowe pod tym względem i podaje jedynie ogólny, minimalny zakres wymaganych danych. Podmioty sporządzające prospekt do pewnego stopnia według swojego uznania decydują, która informacja powinna znaleźć się w dokumencie ofertowym. - Daje to większą swobodę, ale też podnosi odpowiedzialność doradcy - mówi Mirosław Borys, wiceprezes Domu Maklerskiego Ipopema. Niezamieszczenie w prospekcie ważnych informacji może prowadzić do wielu uwag ze strony KPWiG, a w skrajnym przypadku narazić na roszczenia wobec emitenta lub jego doradców. - Od instytucji przeprowadzających ofertę wymaga się większego wyczucia rynku i sporego doświadczenia w zakresie ofert pierwotnych - dodaje M. Borys. To mogło się przełożyć na wyższe koszty usług. Tak się jednak nie stało. - Powód? Silna konkurencja wśród samych domów maklerskich. Poza tym to prowizja za sprzedaż jest głównym elementem wynagrodzenia biur maklerskich - uważa wiceprezes Ipopemy.

Dodatkowe

Reklama
Reklama

wydatki

Spółka wchodząca na giełdę musi liczyć się jeszcze z dodatkowymi kosztami. KDPW jednorazowo pobiera 1000 zł za nadanie kodu papierom i opłatę rejestracyjną w wysokości 0,015 proc. wartości emisji (do 150 tys. zł). Coroczna opłata dla depozytu to 6 tys. zł. Z kolei za wprowadzenie akcji do giełdowego obrotu trzeba zapłacić GPW 0,03 proc. wielkości emisji, ale nie więcej niż 96 tys. zł. Do tego dochodzi opłata roczna za notowanie akcji. Maksymalna opłata w pierwszym roku notowań może wynieść 48 tys. zł, w następnych latach wynosi 70 tys. zł. Za wpis do ewidencji KPWiG firma zapłaci 0,06 proc. wielkości oferty. Do kosztów emisji z reguły zaliczane są tylko te opłaty, które są związane z wprowadzeniem akcji do obrotu giełdowego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama