Najniższe koszty są w przypadku ofert z prawem poboru. Tutaj obsługa emisji sprowadza się do przygotowania prospektu i wsparcia technicznego. Dlatego wydatki są porównywalnie niewielkie. Giełdowy Próchnik w tegorocznej ofercie skierowanej do akcjonariuszy pozyskał ponad 22,7 mln zł. Łączna wartość kosztów wykazana w raporcie po zakończeniu emisji to tylko 277 tys. zł (1 proc. wpływów). - Inwestorzy już znają spółkę, więc nie musieliśmy wydawać dużo na promocję wizerunkową. Naszym głównym celem było poinformowanie akcjonariuszy, na co zamierzamy wykorzystać pieniądze - stwierdził Mikołaj Habit, wiceprezes producenta garniturów. Spółka wydała jednak na promocję 29 tys. zł. - Uznaliśmy, że takie wydatki są konieczne, aby zaprezentować możliwości rozwoju mimo wcześniejszych kłopotów finansowych - dodał wiceprezes.
Opłaty zależą
też od koniunktury
Specjaliści z branży twierdzą, że w dużej mierze koszty oferty zależą od sytuacji rynkowej. Jeśli w danym okresie jest mało transakcji, domy maklerskie są gotowe obniżyć swoje prowizje, żeby zdobyć zlecenie. Gdy wprowadzający mają pełne ręce roboty, to i na nowe oferty patrzą wybiórczo, żądając często większej zapłaty.
W związku z ubiegłorocznymi zmianami przepisów dotyczących ofert publicznych rynek spodziewał się, że ceny usług domów maklerskich powinny nieco wzrosnąć. Poprzednie regulacje bardzo szczegółowo określały zawartość prospektu i precyzyjnie wskazywały wymagane informacje, co ułatwiało jego przygotowanie. Obowiązujące rozporządzenie unijne jest znacznie mniej szczegółowe pod tym względem i podaje jedynie ogólny, minimalny zakres wymaganych danych. Podmioty sporządzające prospekt do pewnego stopnia według swojego uznania decydują, która informacja powinna znaleźć się w dokumencie ofertowym. - Daje to większą swobodę, ale też podnosi odpowiedzialność doradcy - mówi Mirosław Borys, wiceprezes Domu Maklerskiego Ipopema. Niezamieszczenie w prospekcie ważnych informacji może prowadzić do wielu uwag ze strony KPWiG, a w skrajnym przypadku narazić na roszczenia wobec emitenta lub jego doradców. - Od instytucji przeprowadzających ofertę wymaga się większego wyczucia rynku i sporego doświadczenia w zakresie ofert pierwotnych - dodaje M. Borys. To mogło się przełożyć na wyższe koszty usług. Tak się jednak nie stało. - Powód? Silna konkurencja wśród samych domów maklerskich. Poza tym to prowizja za sprzedaż jest głównym elementem wynagrodzenia biur maklerskich - uważa wiceprezes Ipopemy.
Dodatkowe