Wczorajsze notowania na rynku złota przebiegały pod znakiem oczekiwania na decyzję Fed odnośnie stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. A ściślej w oczekiwaniu na komentarz towarzyszący tej decyzji. O tym, że Fed podniesie wczoraj stopy do 5,25 proc. przekonani byli wszyscy inwestorzy z rynku terminowego. 85,3 proc. z nich zakładało też ponowną podwyżkę o 25 pkt bazowych w sierpniu. I na tym amerykański bank centralny powinien zakończyć obecną serie podwyżek, a czasie której stopy wzrosną z 1 do 5,5 proc. Spełnienie się takiej prognozy, przy jednoczesnym spodziewanym dalszym podnoszeniu stóp przez Europejski Bank Centralny, a nawet przez Bank of Japan, doprowadziłoby do osłabienia kursu dolara i w rezultacie wzrostu cen złota. Ceny tego kruszcu zazwyczaj poruszają się bowiem w odwrotnym kierunku niż notowania amerykańskiej waluty. Dzieje się tak po pierwsze dlatego, że cena złota na międzynarodowym rynku denominowana jest w dolarach. Po drugie zaś słabnięcie amerykańskiej waluty powoduje odchodzenie inwestorów od tamtejszych aktywów i zabezpieczanie się przed spadkiem ich wartości właśnie poprzez kupowanie złota. Dodatkowym impulsem do wzrostu ceny złota było dalsze drożenie ropy naftowej, której baryłka pod koniec dnia w Londynie była notowana już prawie po 73 USD. Droższa ropa zapowiada wzrost inflacji, a ochrona przed nia tez jest złoto. Wczoraj na popołudniowym fixingu w Londynie cena złota wzrosła o 7,5 USD, 1,2 proc., do 589,25 USD za uncję. Przed tygodniem za uncję płacono 584 USD.