Mimo wciąż wiszącej nad giełdami groźby wzrostu stóp procentowych w największej gospodarce świata, w czwartek inwestorzy mieli spory apetyt na akcje. Sygnałem lepszego samopoczucia grających na rynkach akcji było już środowe zamknięcie na Wall Street, kiedy indeks Dow Jones Industrial Average zyskał pól procenta. Wczoraj w pierwszych godzinach sesji ten wskaźnik miał dwukrotnie lepszy wynik. W czwartek przed decyzją Fed, kształtującą koszty kredytu w Stanach Zjednoczonych, pojawiła się informacja o szybkim rozwoju gospodarki USA w pierwszym kwartale tego roku. 5,6-proc. dynamika zachęciła do lokowania pieniędzy w akcje. Wydawało się, że gospodarka jest w wystarczająco dobrej formie, by poradzić sobie z rosnącymi stopami procentowymi, a spółki mają szanse na uzyskanie lepszych wyników niż sądzono wcześniej. Indeks przemysłowy Dow Jonesa w górę ciągnął McDonalds, bo Merrill Lynch wysoko ocenił wzrost sprzedaży tej korporacji i zalecił kupno jej akcji.

Wcześniej na fali większego zainteresowania wynikami rosła Europa. Wyróżniał się niemiecki koncern farmaceutyczny Bayer, bo według analityków holenderskiej ING Groep akcje firmy z Leverkusen będą drożały dzięki dobrym wynikom. W gronie wyróżnionych przez rynek spółek znalazł się też European Aeronautic Defence&Space.

Według firm FactSet Research Systems analitycy prognozują, że w tym roku spółki z indeksu Stoxx 600 zwiększą zyski o 11,4 proc. Miesiąc wcześniej byli nieco mniejszymi optymistami, gdyż oceniali, że wyniki finansowe poprawią się o 10 proc. Zachęcający dla inwestorów powinien być także poziom cen akcji w Europie. Są one, w relacji do zysków, najtańsze od kilkunastu lat. Z wyjątkiem Islandii rosły indeksy na wszystkich innych rozwiniętych rynkach europejskich. Na przeświadczeniu, iż świat upora się z negatywnymi skutkami rosnących stóp procentowych, zarabiali też inwestorzy w Azji. Główny indeks w Tokio, Nikkei 225, zyskał 1,5 proc., a jego południowokoreański odpowiednik KOSPI poprawił się nawet o 2 proc.