Reklama

To nie mundial, ale niska płynność

Tureckie kluby znajdują się poza kręgiem zainteresowań inwestorów globalnych

Publikacja: 30.06.2006 09:13

Odwrót inwestorów od rynków wschodzących w szczególnym stopniu dotknął giełdę w Stambule. Indeks ISE 100 od tegorocznego szczytu stracił już 1/3 wartości. Jest oczywiste, że notowania części akcji obniżyły się więcej niż indeks, część ucierpiała w mniejszym stopniu. W gronie odpornych znalazły się kluby sportowe.

Na tureckiej giełdzie notowane są cztery: Galasataray, Fenerbahce, Besiktas i Trabzonspor. Taka też była kolejność na zakończenie ostatniego sezonu tureckiej ekstraklasy piłkarskiej. Choć w Turcji bardzo popularna jest także koszykówka, to właśnie drużyny futbolowe stanowią o wartości klubów.

Dokładniej rzecz ujmując, na giełdzie nie są notowane, używając istniejącego w Polsce nazewnictwa, sportowe spółki akcyjne, ale firmy, które mają prawo to zarządzania markami klubów. Czerpią przychody ze sprzedaży reklam na koszulkach i stadionach, praw do transmisji meczów, handlu strojami i gadżetami. Trabzonspor Sportif Yatirim ve T. A. S. zarządza także siecią klubowych sklepów i sportowymi kompleksami w Trabzonie, Ankarze i Stambule. Akcje Galasataray i Besiktasu są uwzględniane w wyliczanym przez agencję Bloomberg europejskim indeksie klubów sportowych. Galasataray ma w nim niemal 7-proc., a Besiktas prawie 4-proc. udział (6. i 7. miejsce w rankingu).

W trakcie tegorocznego załamania, zgodnie z rynkiem, spadały akcje Besiktasu (które - na marginesie - gwałtowne załamanie przeżyły latem zeszłego roku), 25 proc. straciły papiery Galasataray. O 9 proc. przeceniony został Fenerbahce, o 13 proc. spadły od szczytu akcje Trabzonsporu. W pierwszej chwili wydaje się, że ta odporność na spadki może mieć związek z mundialem. Piłkarze mają szansę wypromować się i dostać do którejś z czołowych lig. A sprzedaż zawodnika może przynieść klubowi pokaźny zysk. Sęk w tym, że Turcy, choć w poprzednich mistrzostwach zajęli trzecie miejsce, w tym roku na mundialu nie grają.

Reprezentacja tureckich klubów jest - a właściwie była - w Niemczech zatem dość skromna. Wart zauważenia okazał się jedynie występ Stephena Appiah z Ghany, jednego z architektów niespodziewanego zwycięstwa nad Czechami, na co dzień przywdziewającego koszulkę Fenerbahce. Z drużyny mistrza Turcji, Galasataray, do Niemiec pojechali Czech Marek Heinz i Serb Sasa Ilić, ale ich łączne sukcesy ograniczają się do strzelenia jednej bramki. Trudno też przypuszczać, żeby za siłę akcji Trabzonu odpowiadali Mirosław Szymkowiak i Koreańczyk Lee Eul Yong. Jak grał Polak, wszyscy widzieliśmy (wymowne "kur..." wypowiedziane pod koniec meczu z Kostaryką jest tutaj najlepszym podsumowaniem). Koreańczyk też niczym nie błysnął.

Reklama
Reklama

Tłumaczenie korzystnego zachowania kursu efektem mundialu miałoby sens w przypadku papierów Arsenalu, Ajaksu, Junevtusu, FC Porto albo AS Romy.

Odpowiedź na pytanie, dlaczego akcje sportowych spółek wypadły w trakcie spadku le-

piej od rynku, można znaleźć przede wszystkim w składzie największych udziałowców. Każda z nich ma dominującego akcjonariusza (sądząc po nazwach, są to firmy bezpośrednio zarządzające klubami), który kontroluje 85 proc. kapitału w przypadku Besiktasu, Fenerbahce i Galasataray oraz 75 proc. w przypadku Trabzonsporu. Łączne miesięczne obroty (w maju) akcjami czterech spółek wyniosły 134 mln tureckich lir, czyli około 82 mln USD. Przeciętnie na jedną spółkę wypada niecały 1 mln USD na sesję, co sprawia, że tureckie kluby, mimo że na rynkach wschodzących nie mają konkurencji, znajdują się poza kręgiem zainteresowań inwestorów globalnych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama