Czwartkowe silne wzrosty na Wall Street, wywołane mniej jastrzębią, niż to oczekiwał rynek, wymową komunikatu po posiedzeniu FOMC, "ustawiły" piątkową sesję na warszawskiej giełdzie. WIG20 rozpoczął wczorajsze notowania wzrostem o 2,9 proc. Jednak zamiast kontynuacji wzrostów, co mogły sugerować dobre nastroje i kończące się półrocze, rozpoczęło się całodzienne osuwanie. Ostatecznie indeks dużych spółek zakończył dzień na poziomie 2889,67 pkt, co oznacza wzrost o 1,67 proc.

Słabsze zachowanie kupujących, po silnym wzroście na otwarciu, to z jednej strony efekt realizacji zysków wywołanych krótkoterminowym wykupieniem. Z drugiej, i jest to czynnik bardziej znaczący, to efekt dużego nawisu podażowego, jaki znajduje się poniżej poziomu 2950 pkt. Pod koniec maja, przez dwa tygodnie, w przedziale 2750-2950 pkt trwały duże wymiany akcji. Inwestorzy traktowali tamtejszą stabilizację, jako okazję do zakupów po ponad 15-proc. przecenie WIG20. Tymczasem zamiast wzrostów następiła jeszcze wiźksza wyprzedaż. Gracze, którzy wówczas zostali z akcjami, będą teraz, kiedy ich ceny wróciły do punktu wyjścia lub są na niewielkich plusach, starali się jak najszybciej zamknąć pozycje, żeby odetchnąć z ulgą, że nie przyniosły one straty. Nawis podażowy jest na tyle duży, że silniejszy wzrost w najbliższych dniach jest mało prawdopodobny. To jednak nie przekreśla wzrostowego scenariusza, chociaż raczej o teście 3347,83 pkt nie ma co marzyć. Sytuacja techniczna na wykresie WIG20 potwierdza, że w najbliższych tygodniach na rynku będą królować byki. Odbicie przed dwoma tygodniami od wsparcia, jakie na 2460 pkt tworzy 38,2-proc. zniesienie czteroletnich wzrostów, zapoczątkowało falę B korekty. Gdyby posłużyć się zniesieniami Fibonacciego, to prawdopodobny kres tej fali wyznacza 61,8-proc. zniesienie majowo-czerwcowych spadków (3010 pkt). Jest to o tyle realne, że poziom ten pokrywa się z luką bessy 2997-3031 pkt. Trzymając się powyższego założenia, okolice 3000 pkt należy wykorzystać do sprzedaży akcji. Po fali B przyjdzie bowiem niszczycielska fala C, która powinna sprowadzić WIG20 przynajmniej do 2100 pkt.