W ślad za drożejącymi walutami na rynkach wschodzących w poniedziałek złoty wyraźnie zyskał. Euro potaniało prawie o 5 groszy, do 4,016 zł, a dolar spadł o niecałe 4 grosze, do 3,137 zł. Poprawę nastrojów na emerging markets można było wiązać z lepszymi od spodziewanych danymi o tureckiej inflacji czy rosnącymi nadziejami na ostateczne zwycięstwo w wyborach prezydenckich Felipe Calderona, kandydata akceptowanego przez inwestorów. Mniej sprzyjające doniesienia napływały z dojrzałych rynków - opublikowane dane wykazały, że amerykański przemysł zwalnia, powróciły niekorzystne nastroje na rynkach obligacji. Nie przeszkodziło to jednak we wzroście tureckiej liry o 2,8 proc. wobec dolara, a południowo-
afrykańskiego randa o 1,6 proc. Obie waluty najmocniej traciły w poprzednich tygodniach. Wczorajszy spadek EUR/PLN powinien doprowadzić do testu wsparcia, jakie na wysokości 3,973-3,972 zł wyznaczają szczyty z kwietnia i maja. Powrót poniżej nich oddalałby groźbę trwalszej deprecjacji naszej waluty. Dolar silne wsparcie ma przy 3,12 zł. Spadek poniżej tego poziomu wskazywałby na zniżkę w stronę wiosennego dołka przy 3 zł.