Reklama

Gospodarka Węgier zwolni przez reformy

Ostre hamowanie gospodarki Węgier. W przyszłym roku produkt krajowy wzrośnie tylko o 2 procent - zapowiada rząd

Publikacja: 05.07.2006 08:28

Premier Ferenc Gyurcsany przedstawił wczoraj dziennikarzom prognozy, według których produkt krajowy Węgier wzrośnie w przyszłym roku tylko o 2 proc., a w 2008 r. niewiele więcej - o 3 proc.

Ograniczyć deficyt

W ub.r. tempo wzrostu wyniosło 4,1 proc., natomiast na ten rok spodziewane jest 4,3 proc. Spowolnienie będzie ceną za reformy zapowiadane przez gabinet Gyurcsanya, który po kwietniowych wyborach objął rządy na drugą kadencję. Socjaliści podwyższą podatki, podniosą ceny urzędowe i zmniejszą wydatki na administrację, tak aby jeszcze przed 2008 r. sprowadzić deficyt budżetowy do wymaganego przez Unię Europejską poziomu 3 proc. PKB. Oszczędności mają wynosić 1 bln forintów rocznie (ok. 4,5 mld USD).

Przez ostatnie cztery lata deficyt za każdym razem przekraczał rządowe prognozy. Prawdopodobnie tak samo będzie i w tym roku. Niedobór w budżecie może sięgnąć 8 proc. PKB, co byłoby najgorszym wynikiem w całej UE. Problemy węgierskich finansów publicznych przekładają się na pogorszenie oceny wiarygodności kraju przez agencje ratingowe i sprowokowały zagranicznych inwestorów do wyprzedaży forinta.

Bez rozluźniania

Reklama
Reklama

Wcześniejsze prognozy mówiły o 2,5 proc. wzrostu PKB w przyszłym i 4 proc. w 2008 roku. Według premiera, nowe przewidywania celowo są bardzo ostrożne. - Nie możemy wycofać się z żadnego punktu naszego programu. Nie można go rozluźnić - przekonywał Gyurcsany. Obiecał, że na luźniejszą politykę i zwiększenie wydatków budżetowych nie pozwoli także w 2009 i 2010 r., kiedy pojawi się taka pokusa ze względu na kolejne wybory parlamentarne.

Zdaniem węgierskiego premiera, jedynym czynnikiem, który mógłby zdecydować o podniesieniu prognoz gospodarczych na dwa najbliższe lata, byłaby wyraźna poprawa koniunktury na świecie.

Ekonomiści nie wypowiadają się najlepiej o programie redukcji deficytu, bo, ich zdaniem, zbyt mocno zależy on od podnoszenia podatków, zamiast cięć w wydatkach. Głównie dlatego forint sporo ostatnio stracił. W maju był jedną z najsłabszych walut na świecie, zaś w ostatni czwartek osiągnął historyczne dno w notowaniach do euro. Za jednostkę europejskiej waluty płacono już 284 forintów.

Po wczorajszych stanowczych deklaracjach Ferenca Gyurcsanya waluta podskoczyła o 0,5 proc. i euro kosztowało 279,05 forintów. Eksperci podkreślają jednak, że nie uwierzą w zapewnienia premiera, dopóki nie zobaczą pierwszych oznak zmniejszania się deficytu. - Pierwsze efekty reform będzie można ocenić najwcześniej za rok - podkreśla Orsolya Neste, analityk z Erste Banku.

Bloomberg

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama