Brak sesji w USA obniżył wartość obrotów na wszystkich światowych giełdach. Okoliczność ta, przynajmniej jeśli chodzi o rynki wschodzące, sprzyjała wzrostom. Korekty doczekała się Turcja, gdzie indeks ISE 100 zyskał niemal 3 proc. W ten sposób rynek akcji zareagował na niższą od oczekiwań inflację (CPI), która w czerwcu wyniosła 10,1 proc. Według prognoz, miało być 11,3 proc. Dzięki temu Turcja uniknie zapewne kolejnej podwyżki podstawowej stopy procentowej, która w czerwcu była podnoszona dwukrotnie i wzrosła z 13,25 do 17,25 proc. Obawy, że szybkie podnoszenie kosztów kredytu spowolni tamtejszy wzrost gospodarczy chwilowo przygasły. Zachowanie rynku nie przesądza o trwałej poprawie koniunktury - dotychczas ISE 100 odrobił jedynie jedną trzecią poniesionych w maju i czerwcu strat. W trakcie wczorajszej zwyżki właściciela zmieniło 820 mln akcji, gdy średni dzienny wolumen w czerwcu wyniósł 857 mln papierów.
Zwyżka trwa również na rynkach naszego regionu. Indeks NTX, w którego skład wchodzi 30 spółek notowanych na rynkach w Budapeszcie, Wiedniu, Pradze i Warszawie, zyskał wczoraj 0,4 proc. i był to siódmy kolejny wzrost. Ostatni raz taka seria zdarzyła się w kwietniu, kiedy na rynkach wschodzących hossa była w pełni. Teraz jednak to tylko odrabianie strat po załamaniu. Na rynku węgierskim udało się to niemal w połowie. Z punktu widzenia analizy technicznej najważniejszy wydaje się powrót indeksu BUX ponad 20 tys. punktów, co oznacza załamanie rozległej formacji podwójnego szczytu, z której wynikał spadek indeksu w okolice 16,5 tys. pkt. Choć ostatnie zwyżki nie przesądzają o powrocie do hossy, to ta prognoza przestała być aktualna.
Do linii szyi formacji podwójnego szczytu powrócił również koreański Kospi. Powrót ponad 1310 pkt (wczorajsze zamknięcie 1285,9 pkt) byłby kolejnym sygnałem odradzania się rynków wschodzących. Tym ważniejszym, że giełda koreańska jest w gronie emerging markets największa.