Reklama

Sytuacja na rynku pracy jest najlepsza od lat

Według wstępnych danych ministerstwa pracy, bezrobocie spadło w czerwcu o pół punktu procentowego i jest na poziomie 16 procent. Zatrudnienie rośnie, bo przyspiesza gospodarka

Publikacja: 08.07.2006 08:19

W czerwcu bezrobocie spadło o pół punktu procentowego i wynosi teraz równo 16 procent. To najlepszy wynik od ponad czterech lat. Od początku tego roku bezrobocie spadło o 1,6 punktu procentowego (z 17,6 proc. na koniec 2005 r.). Oznacza to, że w ciągu sześciu miesięcy grupa osób pozostających bez pracy zmalała o 284 tysiące. Takie dane zostały opublikowane wczoraj przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Ostateczne dane na temat stopy bezrobocia w czerwcu poda za kilka tygodni Główny Urząd Statystyczny.

Dobry sygnał

Dobry wynik jest zaskakujący nawet dla analityków rynkowych. Ankietowani przez "Parkiet" ekonomiści spodziewali się, że bezrobocie spadnie, ale w nieco mniejszym stopniu. Średnia prognoz była na poziomie 16,2 proc. Analitycy podkreślają, że w ubiegłych latach za sukces uznawano to, że wskaźnik bezrobocia spadał o 1,2-1,3 pkt procentowe. Obecna sytuacja wskazuje, że 2006 rok może przynieść jego zmniejszenie nawet o 2 pkt proc.

Pół miliona w pół roku

Resort pracy zauważył, że tak dobra sytuacja na rynku pracy wynika ze stopniowego zanikania zjawiska, które przez lata było przyczyną wzrostu bezrobocia w czerwcu. Wtedy w urzędach pracy rejestrują się bezrobotni absolwenci. Od 2003 roku ta tendencja maleje. Przedstawiciele ministerstwa pracy podkreślają, że coraz więcej osób zatrudnia się przy pracach sezonowych w branżach takich, jak np. rolnictwo, ogrodnictwo, turystyka. Analitycy zaznaczają również, że szczególny popyt na pracę mamy teraz w budownictwie. Jego przyczyną jest tzw. "boom mieszkaniowy". Budynki, które wzniesiono w ubiegłym roku, są teraz wykańczane - do tej pracy potrzeba coraz więcej osób.

Reklama
Reklama

Jako jeden z czynników zmniejszających bezrobocie wskazuje się wyjazdy do pracy za granicą. Analitycy potwierdzają, że nie jest to wprawdzie główna przyczyna zmniejszania się grupy osób, które pozostają bez pracy, ale może być jego dość istotnym czynnikiem. Rząd nie prowadzi żadnych statystyk na temat tego, ilu Polaków wyjechało do pracy w innych krajach Unii. Według ostatnich szacunków, może ich być już ponad milion. Osoby te tracą status bezrobotnych i są zaliczane do biernych zawodowo. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w pierwszym kwartale 2006 r. ta grupa była o ponad 400 tysięcy liczniejsza niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

Kolejną przyczyną zmniejszania się bezrobocia jest kierowanie bezrobotnych do prac, które są dofinansowywane z Funduszu Pracy i Europejskiego Funduszu Społecznego. Resort pracy dodaje do tego także aktywizację bezrobotnych przez prace społeczne, szkolenia i staże.

Chociaż w czerwcu liczba bezrobotnych spadła o 94 tysiące osób i zatrudnienie wzrosło, to liczba ofert zgłoszonych do urzędów pracy była nieco mniejsza niż miesiąc wcześniej (o 11, 1 tysiąca). Największy względny spadek nastąpił w województwie małopolskim i dolnośląskim. Dane półroczne pokazują jednak, że w ciągu pierwszych sześciu miesięcy do urzędów pracy w całym kraju zgłoszono aż 560 tysięcy ofert. To prawie 130 tysięcy więcej niż w tym samym okresie poprzedniego roku.

Co na to rynek

Sytuacja na rynku pracy jest efektem szybkiego rozwoju polskiej gospodarki. Tylko w maju produkcja przemysłowa była o 19,1 proc. wyższa niż przed rokiem (część analityków wskazuje, że ze względu na długi weekend majowy tak wysoka dynamika była efektem papierowego przeniesienia części sprzedaży z kwietnia). Dynamicznie powiększa się sprzedaż detaliczna. Korzystny wpływ na sytuację polskich producentów ma także utrzymujący się wysoki popyt z zagranicy. W pierwszych czterech miesiącach br. eksport był o kilkanaście procent wyższy niż w ub.r.

Dobre dane z sektora przedsiębiorstw, w połączeniu z rosnącym zatrudnieniem, mogą rodzić presję na wzrost płac. Zdaniem analityków, chociaż istnieje pewne ryzyko wzrostu inflacji, to w tym roku nie jesteśmy nim mocno zagrożeni. Nadal mamy w Polsce dużą grupę osób, które są skłonne podjąć pracę za niewygórowane stawki (za małe pieniądze pracują np. robotnicy sezonowi). To przyczynia się do "amortyzowania" wzrostu wynagrodzeń. Jak dotąd płace w przemyśle rosną wolniej od wydajności pracy.

Reklama
Reklama

Komentarz

Łukasz Tarnawa

główny

ekonomista PKO BP

Małe ryzyko inflacji

Jeśli te szacunki ministerstwa pracy się potwierdzą, będzie to bardzo dobry sygnał dla naszej gospodarki. Nowe miejsca pracy i wzrost dochodów będą korzystnie wpływać na nastroje konsumentów i stymulować popyt wewnętrzny. Pomimo tak korzystnej sytuacji na rynku pracy wzrost presji płacowo-popytowej na inflację nie powinien jeszcze w tym roku

Reklama
Reklama

nastąpić. Stopa bezrobocia, która generowałaby

istotne zagrożenie dla wzrostu inflacji, wynosi dla

Polski 10-12 procent. Od tej wartości jesteśmy

jeszcze dość daleko.

Piotr Soroczyński

Reklama
Reklama

główny ekonomista Banku Ochrony Środowiska

Zaskakujące dobre dane

To rekordowy wynik. Nikt nie spodziewał się tak dużej poprawy. Mamy do czynienia z ogromnym sezonowym popytem na pracę w budownictwie, rolnictwie i usługach turystycznych. Dane z firm pokazują również, że zatrudnianych jest coraz więcej pracowników etatowych. Chociaż regułą jest, że na jesieni część pracowników wraca do bezrobocia, to możliwe, że na koniec roku wskaźnik bezrobocia spadnie poniżej 16 procent. Moim zdaniem, we wrześniu - październiku, kiedy bezrobocie zawsze jest najmniejsze, osiągnie ono poziom ok. 15,2-15,3 procent.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama