Najsłabiej ostatnio wypadał sektor dóbr wrażliwych na wahania koniunktury gospodarczej.
Spółki z branży paliwowej podrożały o przeszło 1 proc., w podobnym stopniu zniżkowały przedsiębiorstwa, których dochody zależą od kondycji gospodarki. To pokazuje, że pomimo ocieplenia nastrojów na giełdach obawy związane z koniunkturą gospodarczą w drugim półroczu nie ustępują.
Na amerykańskim parkiecie od połowy czerwca mieliśmy praktycznie dwie ważne sesje: z 15 czerwca oraz 29 czerwca. W obu przypadkach impulsem do mocnych zakupów były informacje związane z polityką pieniężna amerykańskiego Fed i rosnące nadzieje na zakończenie albo przynajmniej przerwę w podwyżkach stóp procentowych. W pierwszym przypadku takie tłumaczenie można było traktować z rezerwą, gdyż śladem akcji nie podążyły wtedy obligacje (15 czerwca rentowność nawet poszła w górę). W drugim widać było, że inwestorzy rzeczywiście uwierzyli, że stopy mogą przestać rosnąć.
Ostatnie dni przyniosły wiadomości mogące zasiać zwątpienie w taki scenariusz. W efekcie rentowność 10-latek szybko wróciła do ostatniego szczytu, nieco powyżej 5,2 proc. Inwestorzy z rynku akcji wykazali większą odporność. Można w tym dopatrywać się pewnej niekonsekwencji, co utrudnia postawienie prognozy rozwoju sytuacji w najbliższych dniach. Można to wiązać z niewielkimi obrotami, wynikającymi z powstrzymywania się z decyzjami, czemu sprzyjała skrócona sesja poniedziałkowa i wtorkowe święto. Równocześnie pierwsze sesje kwartału zazwyczaj rządzą się swoimi prawami, wynikającymi z realokacji i napływu (albo tylko nadziei na to) kapitału do funduszy. Można więc przyjąć, że ostatnie sesje nie dały pełnego obrazu kondycji amerykańskiej giełdy.
Dodatkowo, tak jak inne rynki na świecie, znalazła ona wsparcie w rosnących cenach ropy naftowej. Dzięki nim akcje z sektora paliwowego (mają ponad jedną dziesiątą udziału w S&P 500) poszły w USA w górę o 1,8 proc. przez pierwsze dni tego kwartału. Na świecie największe firmy z tej branży podrożały o ponad 1 proc. Ze względu na to, że ta grupa przedsiębiorstw w sporym stopniu nadawała ton wydarzeniom na głównych rynkach, wzrosło znaczenie przyszłych notowań ropy. W tym kontekście interesująca jest ich malejąca zmienność. Mierzący ją wskaźnik ATR (z 5 sesji) spadł do nienotowanego od lat poziomu 1,6 proc. To wymowne zjawisko, gdyż do tej pory ograniczona zmienność towarzyszyła raczej kształtowaniu lokalnych górek niż zapowiadała dobre czasy dla ropy. Tak było choćby w kwietniu tego roku czy na wiosnę 2005 r. Wzrost przy malejącej zmienności można odczytywać jako wyraz słabnięcia trendu.