W ciągu ostatnich 10 sesji indeks WIG (po odłączeniu dywidendy od akcji KGHM i związanego z tym spadku WIG20, trudno zmiany tego wskaźnika traktować jako miarodajne) zyskał ponad 12-proc. Dwutygodniowa stopa zwrotu po raz ostatni była równie wysoka na jesieni 2003 roku, kiedy rynek akcji notował lokalne ekstrema - najpierw na przełomie sierpnia i września, później w połowie października. W obydwu wypadkach doczekaliśmy się przeszło 10-proc. spadku indeksu. Czy tym razem będzie tak samo?
Wciąż dość wąski rynek
Przesłanki, które ostrzegają przed niekorzystnym dla posiadaczy akcji scenariuszem, wciąż pozostają w mocy. Przede wszystkim w górę idą kursy największych spółek. To drugi kolejny tydzień, w którym indeks WIG zachowuje się lepiej niż WIRR czy MIDWIG. Wracając na chwilę do majowej wartości rocznej dynamiki produkcji przemysłowej, która wyniosła 19 proc., można by oczekiwać, że inwestorzy zaczną kupować przede wszystkim akcje mniejszych i średnich przedsiębiorstw. Tymczasem MIDWIG, WIRR i Indeks Cenowy Parkietu rosną wolniej niż WIG i WIG20, a obroty akcjami spółek wchodzących w skład tych indeksów znacząco się obniżyły. Średni wolumen na sesję od początku roku do 10 maja wynosił 45,1 mln sztuk, między 11 maja i 13 czerwca 39,6 mln sztuk i po 13 czerwca 32,5 mln sztuk.
Bez względu na ocenę wiarygodności zwyżki faktem jest, że kursy akcji są coraz wyższe. Po piątkowym wzroście zniesienie majowo-czerwcowej fali spadkowej na wykresie WIG przekroczyło 62 proc. Oznacza to, że przynajmniej z punktu widzenia analizy technicznej droga do ataku na majowy szczyt stoi otworem. Jednocześnie nie odważyłbym się na użycie wobec trwającego wzrostu sformułowania "powrót do długoterminowego trendu wzrostowego".
Kto kupuje akcje?